Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Силверберг Роберт
 

«GГіry Majipooru», Robert Silverberg

Dla Lou Aronica,

Redaktorzy i wydawcy zamieniajД… siД™, przyjaciele pozostajД… na zawsze przyjaciГіЕ‚mi.

 

Z dumą mogę oświadczyć, że nikt nie dotrze dalej, niż ja dotarłem… Gęste mgły, śnieżne burze, straszliwe mrozy i wszelkie trudy utrudniające Podróż napotka tu każdy, a są one tym większe z powodu nieopisanie straszliwych cech tej Krainy, Krainy skazanej przez Naturę na to, że nigdy nie dozna ciepła promieni słonecznych, lecz na zawsze spocznie, pogrzebana, pod wiecznym śniegiem i lodem…

Kapitan James Cook: Dzienniki

1

Niebo, lodowato niebieskie i niezmienne — choć Harpirias od wielu tygodni podróżował przecież na północ tą niegościnną, wrogą człowiekowi krainą — dziś miało kolor ołowiu. Powietrze było tak zimne, że aż paliło skórę. Przełęczą w zagradzającym im drogę gigantycznym paśmie górskim powiał nagle ostry wiatr, niosąc ze sobą drobne, twarde okruchy lodu, miliardy ostrych kawałków kąsających odsłonięte policzki niczym złośliwe owady.

— Książę, pytałeś jak wygląda burza śnieżna — powiedział Korinaam Zmiennokształtny, przewodnik wyprawy. — Dziś zaspokoisz ciekawość.

— Poinformowano mnie, że o tej porze roku panuje tu lato. Czy na wyżynie Khyntor śnieg pada latem?

— Czy pada? Ależ tak, oczywiście, bardzo często — przytaknął pogodnie Korinaam.

— Czasami wiele dni bez przerwy. Nazywa się to “wilczym latem”. Zaspy sięgają nad głowę Skandara, wygłodzone stitmoje wędrują na południe, napadając na stada farmerów gospodarujących u stóp tego górskiego łańcucha…

— Na Panią! Skoro tak jest latem, jak wyglądają zimy?

— Jeśli jesteś człowiekiem wierzącym, książę, powinieneś pomodlić się do Bogini, by nie obdarzyła cię łaską doświadczenia tego na własnej skórze. Ruszamy. Przed nami przełęcz.

Zmarszczywszy brwi, Harpirias niepewnie przyglД…daЕ‚ siД™ poszarpanym gГіrskim szczytom. Nieprzyjazne, sine niebo wisiaЕ‚o nisko, tuЕј nad gЕ‚owД…. Kolejny gwaЕ‚towny podmuch wiatru rzuciЕ‚ mu w twarz doprowadzajД…ce do szaleЕ„stwa, ostre lodowe okruchy.

Wędrować w góry, wprost w paszczę burzy, wydawało się zwykłym szaleństwem. Spod zmarszczonych brwi książę przyjrzał się Korinaamowi. Zmiennokształtny obojętnie przyjmował rodzącą się furię niebios. Delikatne, kanciaste ciało okrywało jedynie przewiązane w talii pasmo żółtej tkaniny. Zielonkawy, sprawiający wrażenie gumowego tors wydawał się nie tknięty nagłym lodowatym podmuchem, a z twarzy, dosłownie pozbawionej rysów — maleńkie nozdrza, cienkie usta bez warg, wąskie, skośne oczy pod ciężkimi powiekami — nie sposób było odczytać niczego.

— Czyś pewien, że mądrze jest wyruszać na przełęcz podczas zamieci?

— Znacznie mądrzej niż czekać na lawiny i powodzie, które spowoduje — oznajmił Metamorf. Powieki cofnęły się na moment; w czarnych oczach błysnęła stanowczość. — Jeśli wędruje się górskimi ścieżkami wilczym latem, książę, należy stosować się do zasady: “Im wyżej tym lepiej”. Właściwa zamieć jeszcze nie nadeszła. Lód niesiony pierwszymi podmuchami wiatru jest wyłącznie jej zwiastunem. Powinniśmy ruszyć, nim pogoda naprawdę się pogorszy.

Nie czekając na odpowiedź, Korinaam wskoczył do ślizgacza, który dzielił z księciem. Na wąskiej górskiej drodze stało osiem tego rodzaju maszyn; jechało nimi dwudziestu czterech członków ekspedycji prowadzonej — bez entuzjazmu i wbrew jego woli — przez Harpiriasa oraz ekwipunek konieczny do przetrwania podczas wędrówki po nieprzyjaznej, nie zamieszkanej krainie. Sam Harpirias przez chwilę trwał jeszcze nieruchomo; stał obok otwartego włazu i ze zdumieniem oraz niedowierzaniem wpatrywał się w niebo.

Ељnieg! PadaЕ‚ Е›nieg!

Wiedział, oczywiście, co to takiego śnieg, jako dziecko czytał o nim bajki. Śnieg to zamarznięta woda, którą niezmiernie niska temperatura zmienia w dziwną, miękką substancję. Kiedy był dzieckiem, miało to dla niego urok magii: piękny biały pył, surowy i czysty, zimny ponad zdolność pojmowania, lecz topniejący pod dotykiem palca. Magiczny pył. Nieprawdziwy, baśniowy, czarodziejski… przecież na całym, wielkim Majipoorze niemal nigdzie nie spotykało się temperatur wystarczająco niskich, by zamarzała woda. A już z pewnością śnieg nie padał na słonecznych zboczach Góry Zamkowej, gdzie Harpirias spędził dzieciństwo i młodość wśród rycerzy i książąt dworu Koronala, i gdzie wielkie maszyny, zbudowane w czasach antycznych, rozciągały nad Pięćdziesięcioma Miastami atmosferę wiecznej, łagodnej wiosny.

Opowiadano wprawdzie, że podczas szczególnie ostrych zim śnieg pada na najwyższych szczytach niektórych gór, na przykład góry Zygnor w północnym Alhanroelu czy w łańcuchu Gonghar przecinającym Zimroel, lecz Harpiriasowi jeszcze nigdy nie udało się zbliżyć na odległość choćby tysiąca mil od Zygnor i pięciu tysięcy mil od Gonghar. W ogóle nigdy przedtem nie dotarł tam, gdzie istniałaby choćby możliwość zobaczenia śniegu… aż nagle i niespodziewanie los postawił go na czele misji kierującej się ku najdalszej północy Zimroelu, na leżącą wysoko, otoczoną górskimi szczytami równinę znaną jako wyżyna Khyntor.


Еще несколько книг в жанре «Фэнтези»

Под управлением любви, Михаил Кордонский Читать →

Спайм, Александр Лебедев Читать →

Инсталляция, Александр Лебедев Читать →