Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Szwaja Monika
 

«Zapiski Stanu PowaЕјnego», Monika Szwaja

Иллюстрация к книге

Rafałowi, który jest najbardziej utalentowanym facetem, z jakim miałam zaszczyt i radość pracować (cały Maciek z mojej powieści i jeszcze trochę więcej), a także Krysi, Osince, Ewie, Agnieszce, Pawełkowi, Tomkowi, Antosiowi, Bobulowi, Beretowi, Piotrusiowi R, Karolowi, Solarowi, Sławeczkowi, Gdańszczakom i wszystkim Kolegom, z którymi wspólnie stworzyliśmy te setki lepszych, gorszych i całkiem dobrych programów, filmów, reportaży, transmisji…

DziД™kujД™, kochani.

 

WRZESIEЕѓ

Wtorek, 12 wrzeЕ›nia

Koniec Е›wiata, bД™dД™ miaЕ‚a dziecko!

Chodziły po mnie pewne niepokoje, ale nie żeby naprawdę… Zula ginekolożka ćwierkała teraz między moimi nogami, cała w zawodowych skowronkach:

– Po prostu świetnie, najwyższy czas był dla ciebie, trzydzieści dwa lata to prawie ostatni gwizdek, będziesz teraz musiała zrobić sobie wszystkie badania i regularnie przychodzić do mnie na wizyty, to jest dopiero drugi miesiąc, no dobrze, ubierz się, jak na razie wszystko jest w najlepszym porządku, ale nigdy nic nie wiadomo, trzeba będzie spauzować trochę z tą twoją pracą, no i najważniejsze – stała kontrola u mnie.

Niedoczekanie. Pamiętam dobrze, jak jedna z jej kuzynek powiedziała mi kiedyś: „Leczyć się u Zuli? Nigdy! Mogę się z nią wódki napić, mogę porozmawiać, ona jest fajna, zabawna, ale leczyć się? O, nie!”.

ChodziЕ‚am do Zuli na w miarД™ regularne kontrole, odkД…d poznaЕ‚am jД… przez tД™ wЕ‚aЕ›nie kuzynkД™, a mojД… koleЕјankД™ jeszcze z liceum. GЕ‚osiЕ‚a bardzo rozsД…dne poglД…dy (Zula, nie koleЕјanka; to znaczy koleЕјanka teЕј, ale to w tej chwili nieistotne), co mi siД™ spodobaЕ‚o. I nie prawiЕ‚a mi kazaЕ„. Ale co innego doroczna cytologia, a co innego dziecko!

Dziecko!

– Zula, słuchaj – powiedziałam, złażąc z fotela. – A to będzie chłopiec czy dziewczynka?

– A skąd ja to mogę wiedzieć na tym etapie, palcem ci nie sprawdzę. – Zula wzruszyła ramionami i zabrała się do wypisywania skierowań.

Trzeba będzie udać się do pani profesor, do której latają wszystkie moje koleżanki. Bierze wprawdzie znacznie więcej niż Zula, ale za to jest ordynatorem w klinice i jakby co, weźmie mnie na oddział.

Jakie jakby co? Na pewno nie!

Zapłaciłam ćwierkającej Zuli, zabrałam swoje skierowania i udałam się do pracy. Spauzować! Też coś. A kto mi zarobi na chlebek? I na pieluchy Pampers?

Ekipa czekaЕ‚a juЕј na mnie, lekko znudzona.

– No, jest pani redaktor – powiedział operator Pawełek, podnosząc artystycznie lewą brew. – A my już trzecią kawę pijemy całkiem spokojnie.

– Jedziemy – zadysponowałam. – Po drodze wam wszystko opowiem.

– To może weź kasety – zaproponował życzliwie dźwiękowiec, dla ulubionego nakrycia głowy zwany Beretem – bo jeżeli chcesz coś nagrywać, to się przydadzą…

– Boże, zapomniałam! Skąd wiedziałeś?

– Nie masz przy sobie walizki.

Istotnie, z ramienia zwisała mi smętnie maciupka torebka, zawierająca głównie skierowania, a wielka torba z kasetami, notesem i innymi niezbędnymi rzeczami leżała zapewne dotąd w redakcji… Poprosiłam kolegów, żeby zeszli do samochodu i nadużywając brzydkich wyrazów, wjechałam na jedenaste piętro. Przy windzie spotkałam kierowniczkę produkcji.

– Potrzymaj mi te drzwi, ja tylko wezmę kasety z pokoju…

– Coś ty taka zziajana? – spytała koleżanka kierowniczka, czekająca w otwartej windzie, która tymczasem przemawiała do niej karcąco, informując, że nie może ruszyć. – Nie powinnaś przypadkiem jechać właśnie do Świnoujścia?

– Jadę, nie widzisz?

Krysia puściła drzwi, usłyszałyśmy „dziękuję”, wygłoszone z lekką pretensją w głosie i cud techniki ruszył w dół.

– Słuchaj, Krysia – powiedziałam ponuro – będę miała dziecko.

– Nie gadaj!

– Jak Boga kocham. Właśnie wracam od lekarza.

– Od Zuli? I to ona ci powiedziała? Ale podobno ona jest głupia.

– Głupia, nie głupia, ciążę chyba odróżnia.

– Z kim?

– Z takim jednym. Nie znasz. Chyba usunę.

– Zwariowałaś? To kiedy zamierzasz mieć dzieci? Jak będziesz miała sześćdziesiąt i przejdziesz na zasłużoną emeryturę? Bardzo dobrze ci się trafiło.

– Jak ślepej kurze ziarno. I co, urodzę, a kto mi będzie wychowywał? Z pracy przecież nie zrezygnuję… A jeśli odejdę z zawodu na parę lat, to zapomnę, jak to się robi. Technika mnie prześcignie nieodwracalnie. Poza tym się nie utrzymam. Nie mam lewych dochodów.

– Dlaczego masz odejść? Poradzisz sobie.

– A jak ja je wychowam?


Еще несколько книг в жанре «Современная проза»

Бабочкин язычок, Мануэль Ривас Читать →