Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Huberath Marek S.
 

«Gniazdo ЕљwiatГіw», Marek Huberath

Иллюстрация к книге

Cokolwiek ledwie rozrГіЕјnieniem,

Czarne i biaЕ‚e, zero i jeden,

Tu nic ponad pieЕ›Е„.

 

1.

UstaЕ‚y twarde uderzenia amortyzatorГіw o pas startowy. Samolot zahamowaЕ‚; haЕ‚as silnikГіw zmieniЕ‚ ton, wreszcie ucichЕ‚. Ale ich grzmot jeszcze brzmiaЕ‚ w gЕ‚owie Gaveina, przetwarzajД…c swГіj jednostajny dЕєwiД™k w migrenД™. Pilot podaЕ‚ przez gЕ‚oЕ›nik spodziewany czas w Davabel.

Podróż trwała trzydzieści sześć godzin; w niewygodzie, na metalowym siedzeniu, które szczelną klatką więziło biodra. Wstać i wyjść za potrzebą można było wyłącznie podczas przerw ogłaszanych przez megafon. Wtedy też pozwalano zdejmować czarne, metalowe okulary. Kolejka tłoczyła się przed drzwiami jedynej toalety. Później należało niezwłocznie zająć miejsca i założyć gogle; znów stawało się nieznośnie gorąco, pot ciekł po plecach, dreszczyki i mrowienia ganiały po skórze, zaś ciemność przed oczyma zasłoniętymi blachą była ledwie czymś między brunatnością a purpurą.

W czasie jednej z przerw odezwaЕ‚ siД™ sД…siad:

– Wie pan, po co te okulary i ta klatka na tyłek?

– Nie… – mruknął Gavein.

Tamten, masywny, siedemdziesiД™cioletni grubas, wystawaЕ‚ poza swoje siedzenie; przygniataЕ‚ Gaveina barkiem.

– Wiem, bo już latałem. To jest podwójne zabezpieczenie…

Cholerny gaduła – pomyślał Gavein. – Widać, że emeryt. Jasne, że już leciał.

– Te blachy na oczy są po to, żeby nie widzieć, jak całe pudło wygina się, trzęsie i rozlatuje w powietrzu – kontynuował stary. – A ten blaszany sedes po to, żeby nie wyskoczyć ze strachu z samolotu, kiedy komuś przypadkiem spadną blachy z oczu…

Gavein skrzywiЕ‚ siД™, udajД…c uЕ›miech; nie podjД…Е‚ rozmowy.

Był zatopiony w myślach; przed oczyma miał stale żonę, chwilę pożegnania. Na twarzy Ra Mahleine widniały niezadowolenie i niewiara. Gdy anioł straci wiarę, nie zdoła tego ukryć. A ona miała oblicze anielsko łagodne i przepastnie błękitne, niewinne oczy dziecka. Gavein kiedyś utonął w ich błękicie i chciał tonąć w tej otchłani przez resztę życia.

Tym razem jej oczy były nieruchome, poważne, surowe, choć jak zawsze głębokie. Nie uwodzicielskie, lecz jakby twarde, nieustępliwe. Tak patrzy kobieta, która mocno kocha i przepełniona jest niepokojem. Potem z jej oczu popłynęły łzy. Jakoś tak zbyt szybko, zbyt obfitą strużką.

Gdy odchodziЕ‚ korytarzem, pД™kЕ‚a maska:

– Gavein! Gavein! – to był krzyk rozdzieranego serca; czterech lat samotności przeciwko pięciu latom małżeństwa. Szarpnęła się jak ptak, ale dzieliły ich już dwie barierki i kordon urzędników i żołnierzy. Nie mógł jej jeszcze raz zamknąć w ramionach.

Życie potraktowało ich oboje nierówno: jemu dało trzy dni lotu do Davabel; jej cztery lata żeglugi. Sama tak wybrała, by pozostać z nim: okłamać czas, ominąć prawo o obowiązkowym małżeństwie kompensacyjnym.

O tej powinności dowiedzieli się przypadkiem. Zasłyszana wiadomość może zmienić życie. Ra Mahleine sama zadecydowała o podróży z maksymalną kompensacją; nawet nie próbowałby jej tego narzucać. Gavein dziwił się, że przyszło jej to tak łatwo – po prostu powiedziała, co zrobią.

Nie mógł oderwać się od natrętnych myśli. Przed oczyma przelatywały oderwane obrazy, strzępy wspomnień.

Ich małżeństwo od początku było łamaniem reguł; choćby tej podstawowej: biali stanowili najwyższą warstwę w Lavath, pozostałych traktowano lepiej niż w innych Krainach, lecz małżeństwa mieszane były nie do pomyślenia.

Ra Mahleine naleЕјaЕ‚a do tych, co uzyskujД… kategoriД™ spoЕ‚ecznД… jednogЕ‚oЕ›nie. WЕ‚osy miaЕ‚a zЕ‚ocistoЕјГіЕ‚te, jasno-bЕ‚Д™kitne oczy, nie szarawe, jak czД™sto zdarza siД™ w wypadkach wД…tpliwych.

Gavein, gdy tylko wiosenne sЕ‚oЕ„ce nabieraЕ‚o siЕ‚y, Е‚apaЕ‚ Е›niadД… opaleniznД™. MД™ЕјczyЕєni z reguЕ‚y majД… nieco ciemniejszД… karnacjД™, ale w przypadku ich dwojga ta rГіЕјnica byЕ‚a szczegГіlnie widoczna.

Zabawna historia: Ra Mahleine uważała, że ma za jasne piersi. Powiedziała mu o tym dopiero później, kiedy przekonała się, że jest nią zachwycony. Kiedyś przed snem, wtulona w jego ramię, swoim cichym, łagodnym głosem wymruczała, że zawsze myślała o nich: „Takie bielasy, ze słabo widocznymi czubaszkami”. Nigdy by nie wpadł, że ślicznie zbudowana, biała dziewczyna może mieć akurat takie kompleksy.


Еще несколько книг в жанре «Научная Фантастика»