Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Huberath Marek S.
 

«Balsam dЕ‚ugiego poЕјegnania», Marek Huberath

Иллюстрация к книге

WRГ“CIEEЕљ SNEOGG, WIEDZIAAM

I

Na podłodze kilka jasnych plam formowało rządek. Snorg lubił obserwować, jak powoli wędrowały po matowej wykładzinie. Odróżniały się od łagodnej poświaty panującej w Pokoju. Już dawno odkrył, że światło to wpada przez niewielkie okna pod sufitem. Lubił leżeć na podłodze w tamtym miejscu, tak aby ogrzewało go ciepło wpadającego światła. Teraz też tego zapragnął. Spróbował poruszyć rękoma, ale zdołał tylko bezwładnie zsunąć się z posłania.

– Dags… – wysyczał przez zaciśnięte zęby. Nie mógł poruszać zdrętwiałymi szczękami.

– Dags… – powtórzył z wysiłkiem.

Jeden z DagsГіw odwrГіciЕ‚ gЕ‚owД™ od ekranu wizora. ZareagowaЕ‚ raczej na Е‚omot spadajД…cego ciaЕ‚a niЕј na gЕ‚os Shorga. Moosy caЕ‚y czas nuciЕ‚a jakД…Е› melodiД™, zastД™pujД…c sЕ‚owa cichym beЕ‚kotem. Dags kilkoma szybkimi susami doczoЕ‚gaЕ‚ siД™ do Snorga. WymierzyЕ‚ mu policzek. Oba Dagsy miaЕ‚y bardzo silne rД™ce, zaЕ› z niedorozwiniД™tych nГіg nie korzystaЕ‚y prawie wcale.

– Wie… wie… – wybełkotał Dags i wykonał kilka rytmicznych ruchów ramionami, co oznaczało zapewne, że Snorg będzie mógł poruszać rękoma. Zaczął podłączać do Snorga całą plątaninę instalacji. Drugi Dags również się przyczołgał i z całej siły ciągnął Snorga za włosy. Bolało go okropnie, ale właśnie to cieszyło najbardziej.

– I głowa… głowa… – tłukło się pod czaszką. – Dobrze… jest dobrze.

Dags zaczął mu wpychać palce do oczu. Snorg szarpnął głową i ryknął z bólu. Pierwszy z Dagsów uderzył drugiego z całej siły, aż tamten spadł i potoczył się. Z oczu Snorga ciekły łzy i nie widział, czy Dags wkłuł mu w mięśnie wszystkie przewody i czy należycie przykleił wszystkie elektrody. Ufał jednak, że Dags, jak zwykle, zrobi to dobrze. Mógł sobie tylko wyobrażać, jak Dags sprawdza zamocowanie instalacji, przechylając komicznie głowę na bok – oba Dagsy miały oczy osadzone bardzo daleko od siebie i stąd te zabawne ruchy.

– Tavegner!… opowiedzieć ci bajkę?… – Snorg usłyszał donośny głos Pieckygo. Zawsze podziwiał jego wymowę. Teraz też mógł zrozumieć każde słowo, chociaż brak małżowin usznych ograniczał możliwości jego słuchu. Pieckymu odpowiedział głośny bulgot. Tavegner stale leżał bez ruchu i tylko bulgotem dawał znać o sobie. Ale gdyby Tavegner wstał, byłby z pewnością najwyższy, wyższy od Tib i od Aspe. Tib ciągle stała i tylko dlatego była najwyższa.

Może i ja byłbym wyższy od niej, gdybym stanął – pomyślał Snorg.

CieszyЕ‚a go myЕ›l, Ејe posiada dzisiaj czucie na caЕ‚ej gЕ‚owie. To mД™czenie byЕ‚o maЕ‚Д… przysЕ‚ugД… wyЕ›wiadczanД… mu co dzieЕ„ przez Dagsy.

– Piecky, zamknij się! – krzyknęła Moosy. – Potem mu będziesz opowiadał… teraz ja śpiewam.

DЕ‚onie byЕ‚y nieczuЕ‚e, jak kloce drewna, ale poruszaЕ‚y siД™ zgodnie z jego wolД…. PozrywaЕ‚ z siebie caЕ‚Д… plД…taninД™ przewodГіw i rurek. UszczypnД…Е‚ siД™ mocno w ramiД™. ByЕ‚o bez czucia.

Przynajmniej się porusza – pomyślał. Obejrzał rany i otarcia na ciele. Większość z nich już goiła się. Ale przybyły też dwa nowe skaleczenia po ostatnim upadku z posłania. Obrażenia były zmorą Snorga: chwila nieuwagi, niezręcznie potrącony mebel, i nie wiedząc nawet o tym, rozrywał sobie skórę. Obsesyjnie obawiał się, że nie zauważy w porę rany i wywiąże się zakażenie… Doczołgał się do wizora. Obok nieruchomo stała Tib, a jeden z Dagsów starał się od dołu ściągnąć z niej ubranie.

Kto ją ubiera? – pomyślał. Codziennie Dagsy robiły to samo i co dzień z rana znów była ubrana. W końcu szara koszula zsunęła się z Tib na podłogę i Dags zaczął wspinać się po jej nodze.

Snorg przypatrywaЕ‚ siД™, co nastД…pi. StaЕ‚o siД™ to, co zawsze: maЕ‚y nic nie wskГіraЕ‚. Gdy byЕ‚ juЕј doЕ›Д‡ wysoko, Tib po prostu zaplotЕ‚a nogД™ za nogД™. Zrezygnowany Dags przykucnД…Е‚ przed wizorem i gapiЕ‚ siД™ w ekran.

 

Nie jest taka głupia… – pomyślał Snorg. – Zawsze w porę zdąży z nogami…

Tib była już kobietą – Snorg uświadomił sobie to właśnie teraz. Wyglądała dokładnie tak, jak pokazywał ekran wizora podczas którejś z kolejnych lekcji.

Ma chyba trochę za wąskie biodra i jest za wysoka, a tak to wszystko się zgadza… – dotąd patrzył na nią jak na mebel, nieruchomą dekorację Pokoju. Wydawała mu się zawsze bardzo wysoka i rosła jeszcze z perspektywy podłogi… Bardzo chciał kiedyś porozmawiać z Tib. Była jedyną osobą w Pokoju, z którą nie udawało się nawiązać kontaktu. Nawet Tavegner, który leżał nieruchomo jak bryła mięsa i nie potrafił wypowiedzieć ani słowa, miał wiele ciekawych rzeczy do przekazania. Trzeba było tylko umiejętnie z nim rozmawiać: „tak” – pojedynczy bulgot, „nie” – podwójny. Tavegner wypełniał sobą prawie pół Pokoju i długo wszyscy myśleli, że jest taki, jak Tib. Dopiero Piecky wpadł na pomysł, jak się z nim dogadać. Najpierw Dagsy odkryły, że reaguje na szturchańce, bo bardzo lubiły przesiadywać na jego rozległym, ciepłym i miękkim ciele. Piecky w ogóle był bardzo mądry i wymyślił, żeby Tavegner bulgotał „tak” na właściwą literę alfabetu, a kiedy chce skończyć słowo, to jeszcze dwa razy na dodatek. Wszyscy się zgromadzili wtedy wokół niego. Nawet Snorg przyniósł pudełko z Pieckym, a Dagsy przywlokły Moosy. Wspólnie składali literę po literze,”Jestem Tavegner” – powiedział wówczas Tavegner. Potem jeszcze powiedział bardzo wiele innych rzeczy. Mówił, że lubi, gdy Dagsy łażą po nim, dziękował Pieckymu i prosił, żeby go trochę przesunęli, bo słabo widzi ekrany. Ostatnio jednak Tavegner się rozleniwił: woli, żeby mu zadawać pytania, a on tylko potakuje lub zaprzecza.


Еще несколько книг в жанре «Научная Фантастика»

Фиеста брава, Мак Рейнольдс Читать →

Выигрыш, Тед Рейнольдс Читать →

Хороший индеец, Мак Рейнольдс Читать →