Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Wolski Marcin
 

«Kwadratura trГіjkД…ta», Marcin Wolski

Иллюстрация к книге

1. NOC WYBORCZA

Pastylka stymulu przypominaЕ‚a w smaku stary rzemieЕ„ wygarbowany na dЕ‚ugo przed wojnД… herriaЕ„skД…. StawiaЕ‚a jednak na nogi lepiej niЕј nocny zefir wiejД…cy krytД… terasД… peЕ‚nД… kwitnД…cych oleandrinГіw i teobiscusГіw.

Drobny mД™Ејczyzna w sztruksowej tunice, zdobnej edylskim meandrem Е‚apczywie zaczerpnД…Е‚ powietrza jak ryba rzucona na brzeg. DochodziЕ‚a quarta. SЕ‚aba poЕ›wiata brzasku wykrawaЕ‚a na horyzoncie kontury Е‚agodnych wzniesieЕ„ nazywanych Gajem FlorentyЕ„skim. Gwiazdy przybladЕ‚y. ZapowiadaЕ‚ siД™ piД™kny dzieЕ„. WaЕјny dzieЕ„.

Pod jaЕ›niejД…cym niebem powoli wyЕ‚aniaЕ‚ siД™ kamienny las campanilli i wieЕј medialnych, majestatycznych kopuЕ‚ kryjД…cych mercatoria, otoczone przez bure goЕ‚oborza czternastowiecznych czynszowych insul mieszkalnych. BliЕјej hostelu zabudowa rozrzedzaЕ‚a siД™, a Е›wiatЕ‚a fluviarГіw tonД™Е‚y w cienistych szpalerach drzew, by zniknД…Д‡ zupeЕ‚nie wЕ›rГіd parkГіw i ogrodГіw. Miejscami tylko rozbЕ‚yskaЕ‚y podЕ›wietlone Е‚uki wiodД…ce do term i palestronГіw.

Hostel "Asilium IV" wzniesiono na wyspie, poЕ›rodku rzeki Zielonej, na terenie dawnego gaju poЕ›wiД™conego Junonie. DziД™ki kaprysowi architekta wyrastaЕ‚ samotnie poЕ›rГіd budowlanego plebsu i parkowych pawilonГіw, od wiekГіw dajД…cych schronienie kupcom i nierzД…dnicom. MД™Ејczyzna popatrzyЕ‚ w dГіЕ‚. Na trГіjkД…tnym skwerze, z tyЕ‚u budynku, wЕ›rГіd zerwanych lampionГіw i tysiД™cy kolorowych ulotek i czapeczek pracowicie uwijaЕ‚y siД™ Е›mieciarki. W gЕ‚Д™bi parku wokГіЕ‚ bojowych rotonГіw krД™cili siД™ znudzeni vigilianci municypalni. Co jakiЕ› czas spod frontowego portyku, gdzie kЕ‚Д™biЕ‚y siД™ tЕ‚umy mediaferrГіw i czuwali najzagorzalsi sympatycy fakcji "BЕ‚Д™kitnych", a Quintusa Cedrusa w szczegГіlnoЕ›ci, napЕ‚ywaЕ‚y meldunki o nastroju spokoju, powagi i oczekiwania.

Na terasę wyszedł sekuryta o twardych rysach ochroniarza z wyboru, omiótł wzrokiem amatora świeżego powietrza, zatrzymując się na złotej plakietce identyfikacyjnej "Marek Ursin – consulantor". Jego dłoń wykonała gest mogący uchodzić za tradycyjne pozdrowienie, a także zastępować zwrot "Spieprzaj stąd, mały, ale już". Ursin jednak odpowiedział mu tylko uśmiechem. Po czym ruszył w głąb wielkim corridorem. Mijając cubiculę nr 1010 nie odmówił sobie przyjemności zajrzenia do luksusowego wnętrza. Zresztą drzwi były uchylone. Octavia spała. Jasne włosy, rozsypane na poduszce, tworzyły wokół jej głowy świetlisty krąg, a rozchylone usta i długie rzęsy nadawały jej twarzy ów fascynujący wyraz zdziwienia przypominający obrazy ultimiańskich mistrzów ubiegłego stulecia.

Stojąc w smudze światła Marek krótką chwilę wpatrywał się w uśpioną. "Zabrałeś mi ją, Jedyny, zabierz i grzeszne pragnienie" – szepnął bezgłośnie. I wyszedł.

Zaraz za zakrД™tem niedoЕ›wietlonego, wybitego skГіrД… korytarza pД™cherzyk ciszy prysnД…Е‚ gwaЕ‚townie. Jeszcze parД™ schodkГіw i consulantor znalazЕ‚ siД™ na gГіrnej galerii wielokondygnacyjnego perystylu. Okoliczne sale relaksowe tonД…ce w roЕ›linnoЕ›ci, zamienione w pomieszczenie sztabowe, wypeЕ‚niaЕ‚a nadzwyczajna krzД…tanina. StukaЕ‚y menscomptery, brzД™czaЕ‚y Е‚Д…czniki miД™dzyprowincjonalne.

Całą północną ścianę zajmował ogromny panovid prezentujący świetlistą mapę Innej. W każdej chwili można było rozróżnić seledyn Zewnętrznego i Wewnętrznego Oceanu, amarant gigantycznej Ekumeny oraz intensywny cynober Wandalii. Wzrok przykuwał jednak Archipelag, płonący setkami światełek, ruchliwych, pulsujących, zmiennych. Na każdej z wysp metropolitalnych Federacji rozciągających się po obu stronach równika aż ku zimnym dystryktom Południowego Lądolodu błyskały w trzech rzędach cyferki zmieniające się w miarę napływu wyników. Na samym szczycie panovida w lewym górnym rogu wyświetlał się aktualny bilans – sumy głosów oddane na jedno z trzech nazwisk:

LONGINUS, HERDATUS, CEDRUS

 

Ursin poszukał wzrokiem patrona. Nigdzie nie dostrzegł charakterystycznej sylwetki Quintusa Cedrusa. Jak z podziemi wyrósł natomiast niezmordowany szef sztabu wyborczego – electorius Rufo Ruffix, ryży, o włosach barbarzyńsko skręconych i tubalnym głosie parweniusza…

– Gdzie się podziewałeś?- szczeknął na Marka. – Quintus cię szuka.

– Gdzie jest?

– We frigidarium, szlifuje wystąpienie, jesteś mu potrzebny. Aha, mamy już wyniki z Nowej Istrii.

– Przegraliśmy?

– Tak, ale zaledwie trzema tysiącami głosów. To i tak dobrze. Jeszcze wczoraj w sondażach dawano tam Herdatusowi przewagę dwustu tysięcy.

– A ten skurwiel Longinus?

– Jeśli nie zgarnie pięciu milionów z Ultimy, wypada z gry.

Marek pośpieszył za nim do frigidarium. Orzeźwiony Cedrus wychodził właśnie z zimnego impluvium. Szczupły, muskularny, jasnowłosy i chłopięcy – ot, młody bóg – ideał wyspiarskiego stylu życia. Mimo nieprzespanej nocy promieniał żywotnością i energią. Z jego niebieskich oczu emanowała inteligencja i pewność siebie. Nawet rywale przyznawali, że Quintus jest bardzo przystojnym mężczyzną. Klasycznych rysów nie mogła oszpecić nawet głęboka szrama na czole.

Dwie najwyraЕєniej podniecone complementarki zbliЕјyЕ‚y siД™ z rД™cznikami, ale on ignorowaЕ‚ je niczym Jupiter poЕ›lednie nimfy.

– Słuchaj, czegoś nie rozumiem – mruknął do Ursina. – Co mi tu napisali o fletni Arfusa… O co w tym chodzi?

Consulantor zmieszał się. Bajka o fałszywym fleciście uwodzącym swą grą zbójców należała do kanonu powiastek dla dzieci. Jak można było jej nie znać?

– Może to rzeczywiście zbyt górnolotne sformułowanie – mruknął.

Od strony caldarium zbliЕјyЕ‚ siД™ osobnik przypominajД…cy rozmiarami mitycznego giganta.

– Założyłem się o 5 aureusów, że szef wygra na Ultimie – rzekł – a wiadomości ciągle nie ma, chociaż Ultima już dawno powinna nadawać wyniki.

– Mamy drobne uszkodzenia na łączach, Druzzusie – powiedział z wyraźną niechęcią Ruffix.

– A Zefiria? – zapytał Marek Ursin.


Еще несколько книг в жанре «Научная Фантастика»

Обманка, А Свистунов Читать →

Чистильщик и ведьма, Алексей Свиридов Читать →