Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Grochola Katarzyna
 

«PrzegryЕєД‡ DЕјdЕјownicД™», Katarzyna Grochola

Иллюстрация к книге

No właśnie… Zawsze byłeś ciekaw, o której straciłam cnotę…

Cnotę straciłam o piątej rano… a nie… tak się tylko zaczynała książka… którą z wypiekami na twarzy przeczytałam w wieku piętnastu lat.

Nie pamiętam, o czym była. Nie pamiętam, kto ją napisał. Pamiętam nie słabnącą nadzieję, że autor do tematu cnoty lub – co bardziej ciekawe – jej utraty powróci w dalszej części. Niestety… Nadzieja matką wariatek. Nurtujący mnie problem cnoty ograniczał się do tego jednego jedynego zdania.

Skończyłam tę książkę o trzeciej rano przy latarce i dopiero wtedy wiedziałam, – że autor zrobił mnie w konia…

To zdanie nie przeszło co prawda do historii literatury. Ale dla mnie znaczyło dużo więcej niż ogary, które poszły w las: Morał zarwania nocy był następujący: nieważne co jest dalej, ważne, żeby przytrzymać cię za guzik.

Mam wrażenie, że ciągle dawałam się przytrzymywać za guzik.

Dobrze, od poczД…tku.

Urodziłam się jako pierwsze i przedostatnie dziecko swoich rodziców. Lekarz twierdził, że urodzę się w sierpniu. Mama twierdziła, że w lipcu. A oni, rodzice, mieszkali wówczas w różnych miastach, i ona wiedziała dokładnie, kiedy… no… się… się poczęłam.

Lekarz natomiast klepaЕ‚ jД… po kolanie i mГіwiЕ‚: baby zawsze mГіwiД…, Ејe wiedzД…, hehehe.

UrodziЕ‚am siД™ w lipcu.

Obok mojej matki leżała pani o nazwisku Badyl, leż urodziła córkę. Nazwała córkę Róża. W związku z tym ja dostałam pospolite imię. Gdybym się urodziła później, Róża Badyl nie byłaby przynoszona na salę, na której leżała moja matka. Być może wtedy obdarzono by mnie imieniem Violetta.

NastД™pne parД™ lat upЕ‚ynД™Е‚y w spokoju.

Na zapałki mówiłam „jatim”. Podnosiłam karty, które czasem upadały na podłogę i mówiłam „brydż ci upadł”. Połknęłam guzik od zielonych spodni w kratkę i pięć złotych.

A moja przyjaciółka Lwa połknęła całą wiązkę szpilek, które trzymała w ustach, tak że łebki wystawały – przypinała zdjęcia do maty. Weszła jej matka, która zawsze mówiła, żeby nie trzymać szpilek w ustach, bo to może się źle skończyć i wtedy Lwa zrobiła chluuup – i szpilki wpadły do środka. Bała się przyznać. Do dzisiaj się nie przyznała. Nie wiadomo, czy te szpilki ma jeszcze w środku.

Mój guzik i pięć złotych wyszły na zewnątrz. Najważniejsze rzeczy…

A w gazecie duży tytuł „Policjant zraniony na praskim parkingu”.

A ja pierwszy raz z miЕ‚oЕ›ci zostaЕ‚am zraniona w wieku lat siedmiu.

Stałam pod wielkim kasztanem po wyjściu ze szkoły i z koleżanką Marysią ustalałyśmy plan dnia. Marysia chciała najpierw wrócić do domu i zostawić teczkę, a potem iść na kasztany, ja zaś chciałam natychmiast zbierać kasztany. Ostatecznie leżały pod naszymi nogami.

Wtedy na horyzoncie pojawiЕ‚ siД™ Henio i krzyknД…Е‚:

– Ty, popatrz na mnie!

Nie wiedziaЕ‚am, czy to do mnie, czy do Marysi on tak krzyczy. PodobaЕ‚ mi siД™ niezwykle, mimo Ејe dЕ‚ubaЕ‚ w nosie na kaЕјdej lekcji i z upodobaniem oglД…daЕ‚ to, co wydЕ‚ubaЕ‚.

Marysia udawaЕ‚a, Ејe nie sЕ‚yszy. Wtedy Henio krzyknД…Е‚:

– Ej! do ciebie mówię!

ZapylaЕ‚am MarysiД™, czy on mГіwi do niej, czy do mnie. Marysia patrzyЕ‚a mi w oczy i powtarzaЕ‚a:

– Udawaj, że to do nie do nas, udawaj, że go nie widzisz, co on sobie myśli.

Nie wiem, co on sobie myЕ›laЕ‚.

Ostry kawałek cegły, którą rzucił w naszą stronę, przebił mi policzek na wylot i oparł się o boczne zęby. Trysnęła krew, Marysia krzyknęła, Henio uciekł, wybiegła pani od matematyki i zawiozła mnie na pogotowie. Tak…

Na pogotowiu lekarz zapytaЕ‚, czy wytrzymam szycie bez znieczulenia, bo zabrakЕ‚o. Wytrzymam, powiedziaЕ‚am, a policzek rozЕ‚aziЕ‚ siД™ coraz bardziej. WytrzymaЕ‚am.

OdtД…d staЕ‚yЕ›my siД™ z MarysiД… nierozЕ‚Д…cznymi przyjaciГіЕ‚kami. PoЕјyczaЕ‚a mi zagraniczne kredki do robienia szlaczkГіw i przynosiЕ‚a winogrona.

KiedyЕ› usЕ‚yszaЕ‚am, jak mГіwiЕ‚a:

– Asia to moja najlepsza przyjaciółka. Jak ten wstrętny Heniek mnie zaczepiał i rzucił we mnie cegłą, nadstawiła twarz, żeby mnie osłonić. I ma bliznę, która nigdy, przenigdy nie zejdzie. Nikt dla mnie czegoś takiego nie zrobił.

Winogrona Marysi były słodkie, a kredki kolorowe i zagraniczne. Bohaterska ofiara to lepiej brzmi, niż ofiara z przypadku…

A potem, w drugiej klasie, Heniek przysЕ‚aЕ‚ mi kartkД™. Jakie sД… chmury? Kumulusy i cirrusy wiД™cej nie pamiД™tam, odpisaЕ‚am. Dzienkuje, odpisaЕ‚, kocham cie.


Еще несколько книг в жанре «Современные любовные романы»

Излучина реки, Норма Ньюкомб Читать →