Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Chmielewska Joanna
 

«WyЕ›cigi», Joanna Chmielewska

Иллюстрация к книге

Motto:

Е»ycie bez namiД™tnoЕ›ci

jest nic nie warte.

Wszystko w tym utworze jest, oczywiЕ›cie, wyssane z palca, a jakakolwiek zbieЕјnoЕ›Д‡ z rzeczywistoЕ›ciД… powstaЕ‚a najzupeЕ‚niej przypadkowo.

Znawców tematu uprzejmie informuję, że imiona koni pozwoliłam sobie w pewnym stopniu wymyślać i przeglądanie starych programów nie ma żadnego sensu.

Z powaЕјaniem

autorka

 

Miecio glД™dziЕ‚ brednie straszliwe.

– Mieciu, przestań – poprosiłam grzecznie. – Bo cię gwizdnę w to głupie ucho i zrobię ci coś złego. Nie mogę tego słuchać!

Jurek, mГіj powinowaty, odwrГіciЕ‚ siД™ w fotelu przede mnД….

– Ty, słuchaj, czy on jest normalny? – spytał podejrzliwym szeptem.

– Kto?

– Ten. No, ten. Co tu siedział…

Miecio oddalaЕ‚ siД™ wЕ‚aЕ›nie, radoЕ›nie chichoczД…c.

– Nie – powiedziałam stanowczo. – To znaczy w życiu prywatnym owszem, ale tu go opada aberracja umysłowa. Słyszałeś przecież.

Jurek pokrД™ciЕ‚ gЕ‚owД… ze zgorszeniem i zarazem podziwem, widocznie rozmiar mieciowej aberracji wydaЕ‚ mu siД™ imponujД…cy, po czym odwrГіciЕ‚ siД™ ku szybie. Pan Marian wylaЕ‚ herbatД™ czД™Е›ciowo sobie na buty, a czД™Е›ciowo na program i lornetkД™ i natrД™tnie domagaЕ‚ siД™ Е›cierki. PrzyszЕ‚a pani Jadzia i wytarЕ‚a parapet, wyraЕјajД…c mu pobЕ‚aЕјliwe wspГіЕ‚czucie.

Siedziałam na swoim miejscu zła jak piorun i usiłowałam wzbudzić w sobie chociaż odrobinę chęci działania. Powinnam iść do dyrektora i powiedzieć mu, co widziałam, i nawet miałam na to ochotę przed gonitwami, ale dyrektora wtedy jeszcze nie było, a teraz przeszło mi radykalnie. Niezwykłe i podejrzane zjawisko całkowicie przestało mnie obchodzić, musiałam najpierw pogodzić się z własnym skretynieniem i opanować furię na siebie samą. Wiedziałam przecież, ze w tej pierwszej gonitwie do głowy, że widzę Derczyka, gdyby nie jego wyjątkowa aparycja. Był mianowicie nieziemsko rudy i przeraźliwie piegowaty, przy czym rudość była tak jaskrawa, że oczy bolały patrzeć. W słońcu jego pokryta obfitymi loczkami głowa lśniła niczym latarnia i dostatecznie często oglądałam ten widok, żeby go dokładnie zapamiętać. Twarz dojrzałam niewyraźnie i nie przyglądałam się jej ze zbyt wielką uwagą, zawierała w sobie bowiem elementy sprzeczne z poczuciem estetyki, połyskujące czerwono uwłosienie wystarczyło mi najzupełniej. Tylko całkowita niewiara w to co widzę sprawiła, że nie krzyknęłam, nie zemdlałam i nie runęłam przed siebie na oślep poprzez zielska, bagienko i pokrzywy. Obeszłam zagajnik dookoła i pośpiesznie wróciłam do pawilonu.

CiД…gle nie ufajД…c wЕ‚asnym oczom, obejrzaЕ‚am wywieszone na Е›cianie listy jeЕєdЕєcГіw. Derczyk jechaЕ‚ w drugiej gonitwie, jego nazwisko widniaЕ‚o na kartce jak byk. StaЕ‚am tam jeszcze, kiedy podszedЕ‚ goniec i na papierku z drugД… gonitwД… zawiesiЕ‚ inny. Na tym innym zamiast Derczyka zapisany byЕ‚ starszy uczeЕ„ Gomorek.

– A dalej? – spytałam z zainteresowaniem.

– Co dalej? – zaciekawił się goniec podejrzliwie.

– W następnych gonitwach. Zamieniony Derczyk na Gomorka w drugiej, ale Derczyk jedzie jeszcze w następnych. O, w czwartej…

– Nie ma dyspozycji. Zresztą, może on jeszcze przyjdzie. Byłam absolutnie pewna, że nie przyjdzie. Zaczęłam się zastanawiać.

W każdym innym miejscu i w każdych innych okolicznościach bez chwili namysłu i nie zwlekając, zawiadomiłabym byle kogo o smutnym fakcie znalezienia w berberysie znajomych zwłok. Teraz jednak zawahałam się. A co będzie, jeśli wieść się rozejdzie i bodaj cząstka zgromadzonego tu tłumu runie na łączkę i do zagajnika? Co będzie, jeśli, nie daj Boże, wstrzymają gonitwy? Co będzie, jeśli zabiorą stąd jedną osobę, mnie, jako najważniejszego świadka i nie pozwolą mi uczestniczyć w ulubionej rozrywce?

Na dobrą sprawę, jedyne prawdopodobne było to ostatnie. Żadne wstrzymanie gonitw nie wchodziło w rachubę, przy samej próbie obecne tu społeczeństwo byłoby zdolne do rozniesienia trybun na drobne kawałki. Po łące również nikt latał nie będzie, zajęci są czym innym i nie mają głowy do drobiazgów. Mnie mogą zabrać, owszem… Ponadto dostrzegłam nagle jeszcze jeden aspekt sprawy, jestem w tej chwili jedyną osobą, która wie bez najmniejszych wątpliwości, że Derczyk w czwartej gonitwie nie pojedzie. Nie pojedzie także i w szóstej. Mam szansę zrobić majątek, grając triplę na konie po Derczyku, może lepiej trochę pomilczeć…?

Najpierw zrezygnowałam ze zrobienia majątku, nie dlatego, że żerowanie na nagłym zejściu Derczyka mogłoby być nietaktowne, przeciwnie, wydawało mi się ze wszech miar godziwe i słuszne, tylko z dwóch innych przyczyn. W piątej gonitwie, która musiałaby wchodzić w skład tripli, szło 9 koni i nie było siły, należało grać ścianę, to jedno, a po drugie przed kasą triplową kłębił się dziki tłum. Nie znoszę tłoku, od razu zniechęciło mnie to do pomysłu.

NastД™pnie zrezygnowaЕ‚am z kamiennego milczenia. PrzyszЕ‚o mi do gЕ‚owy, Ејe tego Derczyka znajdzie w koЕ„cu ktoЕ› inny, zrobi siД™ afera i mГіj pobyt za fontannД… stanie siД™ powszechnie znany. UdeptaЕ‚am tam dookoЕ‚a tyle trawy, Ејe nikt nie uwierzy w przeoczenie elementu bД…dЕє co bД…dЕє duЕјego i padnД… na mnie BГіg wie jakie podejrzenia. Nie, za wiele ryzyka.

Postanowiłam załatwić to jakoś cicho, kameralnie i dyskretnie. Iekarz jest na miejscu, policja, jeśli przyjedzie, nie zwróci na siebie żadnej uwagi, wzywanie niegdyś milicji, teraz policji, przez megafon odbywa się tak często, że nikt się tym nie interesuje. Sensacji da się uniknąć…

– Co to, Gomorek? – powiedział nagle ktoś obok z wielkim zainteresowaniem. – Nie Derczyk? To zmienia postać rzeczy…

– Derczyk nie jedzie? – ożywił się ktoś drugi. – No to chyba ten koń ma szansę…?

CaЕ‚y czas rozmyЕ›laЕ‚am, stojД…c pod wywieszonymi na Е›cianie listami jeЕєdЕєcГіw. PodjД…wszy decyzjД™, porzuciЕ‚am tablicД™ i udaЕ‚am siД™ na poszukiwanie dyrektora.


Еще несколько книг в жанре «Детектив (не относящийся в прочие категории)»

Наркодрянь, Сергей Михайлов Читать →

Вольный стрелок, Ольга Миленина Читать →