Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Chmielewska Joanna
 

«Wielki Diament. Tom I», Joanna Chmielewska

Иллюстрация к книге

Pan mecenas obrzucił swe klientki spojrzeniem, któremu postarał się odebrać wszelki wyraz.

– W wypadku mienia bardzo wysokiej wartości, szczególnie ruchomego – rzekł sucho – należy niezbicie udowodnić prawo własności. Wykluczyć podejrzenia, jakoby przedmiot mógł zostać ukradziony lub też w inny sposób zawładnięto nim bezprawnie. Odnaleziony nieoczekiwanie, powiedzmy, obraz Rembrandta, o którym może nawet chodziły jakieś słuchy… albo nie… Wykluczyć ewentualność fałszerstwa, prześledzić koleje losu…

– W tym wypadku fałszerstwo nie wchodzi w rachubę – zauważyła grzecznie jedna z klientek.

– Tak, istotnie. Zatem koleje losu. Udokumentować na piśmie, bo żywych świadków, jak rozumiem, nie ma już na świecie. Korespondencja, powiedzmy, rzecz jasna należy zbadać jej autentyczność…

– Załóżmy, że wszystko się zgadza – przerwała z odrobiną niecierpliwości druga klientka. – I potem co?

– I potem, oczywiście, mogą panie tym dysponować.

– A podatek spadkowy?

– Podatek musiałyby panie zapłacić w wypadku sprzedaży przedmiotu. Zrozumiałem, że wartość przedmiotu jest nie do określenia…?

Obie klientki rГіwnoczeЕ›nie kiwnД™Е‚y gЕ‚owami.

– Zatem w wypadku sprzedaży. W razie ciągnięcia zysków z… powiedzmy… demonstracji… oczywiście podatek od tych zysków. Poza tym nie widzę przeszkód, ale bez przeprowadzenia dowodu nie radziłbym…

– A komu właściwie należałoby ten dowód podetknąć pod nos? – spytała uprzejmie pierwsza klientka. – Policji? Ministerstwom Skarbu rozmaitych krajów? Radzie Europejskiej? UNESCO?

– Mafii sycylijskiej…? – podsunęła druga

– Myślę, że najlepiej wszystkim – odparł pan mecenas w nagłym przypływie szczerości. – W grę wchodzi jeszcze prasa, notariaty, sądy.

Dwie damy przyglД…daЕ‚y mu siД™ przez chwilД™ w milczeniu, po czym rГіwnoczeЕ›nie podniosЕ‚y siД™ z krzeseЕ‚.

– W porządku – powiedziała jedna z nich, pan mecenas nie wiedział już, która, bo przedtem rozróżniał je po zajmowanych miejscach, ta z prawej, ta z lewej, a wstając zdążyły się przemieszać. – Rozgłosimy to powszechnie. Przetłumaczymy to przez tłumaczy przysięgłych i roześlemy po całym świecie. Co do udowodnienia, nie ma problemów.

Druga zatrzymaЕ‚a siД™ jeszcze w drodze ku drzwiom i odwrГіciЕ‚a.

– Rozumiem, że pan mecenas zechce wystosować oficjalne pismo przewodnie?

Pan mecenas zerwaЕ‚ siД™ i skЕ‚oniЕ‚.

– Tak jest. Oczywiście. Jeśli panie sobie życzą, dopilnuję ekspertyz.

– Zatem ma pan klientki…

Panie wyszły, a pan mecenas opadł z powrotem na krzesło i otarł pot z czoła…

 

– O twoją rękę oświadczył się George Blackhill – powiedział ojciec bez wstępów, szorstko i dość gburowato. – Wyraziłem zgodę.

Przed siedemnastoletniД… ArabellД… Drummond otwarЕ‚y siД™ wrota raju.

Mogłaby wszystkiego się spodziewać, tylko nie przyjęcia przez jej ojca oświadczyn George’a Blackhilla. Nawet same oświadczyny wydawały się mało prawdopodobne, musiał to być z jego strony akt desperackiej odwagi, bo sytuacja, w jakiej się znajdował, pozbawiła go prawa do wszelkich oświadczyn. Wszyscy wiedzieli, że jest biedny jak mysz kościelna i żadne perspektywy przed nim nie istnieją, trzeci syn lorda Tremayne’a na rodzinny majątek nie miał najmniejszych szans. Może jakaś odległa ciotka dała mu trochę pieniędzy albo inny krewny…?

W George’u Blackhillu Arabella zakochała się na śmierć i życie od pierwszego wejrzenia. Na balu, rzecz jasna. Przedstawiono go jej, spojrzeli na siebie i już wiedzieli, że pojawiła się między nimi, wybuchła i eksploatowała z trzaskiem miłość wieczna i nadziemska, taka do końca życia i nawet poza grób. Nie odrywając od siebie oczu, tańczyli razem wszystkie tańce, które Arabelli udało się wydrzeć innym wielbicielom, bez względu na przyzwoitość. Zapewne coś do siebie mówili, ale było to bez znaczenia. Miłość huczała niczym pożar lasu, głusząc inne dźwięki.

Oczywiście zaraz potem spotkała go na przejażdżce konnej, w teatrze, na herbacie u kuzynki Anny, na kolejnym balu, został przyjęty w domu i mógł bywać. Bywał zatem z ognistym zapałem. Nie on jeden. Rodzice Arabelli, mając na karku ciężar w postaci czterech córek, prowadzili dom otwarty, bo co najmniej trzy z nich dojrzały już do mariażu. Żadna nie posiadała posagu godnego bodaj odrobiny uwagi, wszystkie za to dysponowały urodą wielkiej klasy i na tę ich urodę matka bardzo liczyła. Po świecie błąka się wielu bogatych głupków, fundujących sobie piękne żony, tak samo jak, na przykład, piękne konie. Konie też nie miewają posagu.

Nadzieje lady Drummond okazały się dość sensowne. Najstarsza, dwudziestoletnia Mary, już była zaręczona z sir Ryszardem Alburym, młodzieńcem w bardzo zaawansowanej sile wieku, posiadaczem rozległych włości, pozbawionym rodziny, która mogłaby mu bruździć. Był wdowcem, ale, na szczęście, bezdzietnym, a Mary nie miała nic przeciwko temu, żeby zostać panią imponującej posiadłości i domu, którego jeden narożnik mocno przypominał zrujnowaną wieżę zamkową. Sir Albury szczycił się posiadaniem przodków, którzy automatycznie staną się przodkami jej dzieci, Mary zaś miała silne instynkty macierzyńskie i sytuacja przyszłych dzieci leżała jej troską na sercu. Aprobowała sir Ryszarda.

Druga z kolei, Elisabeth, jasnowЕ‚osa tak, Ејe jej wЕ‚osy wydawaЕ‚y siД™ srebrne, przebieraЕ‚a w adoratorach jak w ulД™gaЕ‚kach i co najmniej trzech kandydatГіw do jej rД™ki wartych byЕ‚o rozwaЕјaЕ„. Lady Drummond zdumiewajД…co rozsД…dnie, preferowaЕ‚a najmЕ‚odszego z nich, plebejusza wprawdzie, ale upiornie bogatego. Jego ojciec, stryj i wuj, a prawdopodobnie takЕјe i dziadek, wszyscy byli bankierami, on zaЕ› reprezentowaЕ‚ sobД… jedynie dziecko w rodzinie i caЕ‚y spadek po trzech ЕјyjД…cych jeszcze bankierach juЕј prawie na niego czekaЕ‚. Gdyby nie lekkie zidiocenie, widniejД…ce na jego obliczu, lady Drummond nie wahaЕ‚aby siД™ ani chwili. Elisabeth, jeszcze rozsД…dniej niЕј matka, nie zgЕ‚aszaЕ‚a Ејadnych protestГіw. Przytomnie oceniwszy korzyЕ›ci, jakich dostarcza gЕ‚upkowaty mД…Еј, gotowa byЕ‚a go przyjД…Д‡, szczegГіlnie Ејe przodkГіw Е›winiopasГіw, lub teЕј handlarzy woЕ‚ami, nikt mu nie przypisywaЕ‚, a jego ojciec Е›wieЕјutko zostaЕ‚ nawet obdarzony szlachectwem.


Еще несколько книг в жанре «Детектив (не относящийся в прочие категории)»

Двойник, Бриджесс Читать →

Программа минимум, Александр Андрюхин Читать →