Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: GrzД™dowicz JarosЕ‚aw
 

«PopiГіЕ‚ i kurz. OpowieЕ›Д‡ ze Е›wiata PomiД™dzy», JarosЕ‚aw GrzД™dowicz

Иллюстрация к книге

OBOL DLA LILITH

Don’t pay the ferryman,

Don’t even fix the price,

Don’t pay the ferryman,

Until he get you to the other side.

Chris De’Burgh,

„Don’t pay the ferryman”

 

Jeżeli w wieku dwudziestu siedmiu lat ockniesz się nagle na dworcu, siedząc na ruinie całego dotychczasowego życia, bez grosza przy duszy, pokryty nie swoją krwią, to pewnie ostatnie czego byś chciał, to spotkać wujka-świra. Zakałę rodziny. Ja również nie miałem najmniejszej ochoty spotykać swojego nieszczęsnego siostrzeńca.

Paweł Porębski na razie nie został jeszcze menelem. Jeszcze nie spadł na dno. Ale pojmował przynajmniej, w rzadkich przebłyskach świadomości, że ma do tego cholernie blisko. To bardzo łatwe. Dużo łatwiejsze niż ludzie sądzą. Po prostu samo się dzieje. Jeżeli nie słuchasz już niewyraźnych, wygłaszanych nabzdyczonym, damskim głosem komunikatów w rodzaju: „Pociąg osobowy do Koluszek odchodzi z peronu drugiego, tor trzeci”, to znaczy, że nigdzie się nie wybierasz. Jeżeli widzisz tylko nogi od kolan w dół spieszących się we wszystkie strony podróżnych należących do głównego nurtu życia, bo siedzisz bezmyślnie na twardej ławce peronu, gapiąc się w pokrytą lastrikowymi płytkami podłogę, to znaczy, że siedzisz na dworcu dlatego, że nie masz dokąd pójść. W twojej kieszeni nie spoczywa bilet, a tobół u twoich nóg to nie bagaż przygotowany w pośpiechu na kilkudniowy wyjazd. Poszedłeś na dworzec, ponieważ nie masz pojęcia, gdzie się podziać. Na dworcu jest jakiś dach, ściany, i nikt nie zwraca uwagi na człowieka siedzącego na ławce. Te wszystkie nogi, które widzisz zamglonymi oczami, to podróżni. Ludzie, którzy przybyli na dworzec, bo muszą się gdzieś przejechać pociągiem. Mokasyny, półbuty, pantofle, adidasy, szpilki i sztyblety należą do płynących z prądem życia. Ty, natomiast, znajdujesz się na rafie. Na mieliźnie przeznaczonej dla rozbitków.

A jeЕјeli ciД™ to nie obchodzi, to tym gorzej dla ciebie.

Mój nieszczęsny, oszalały z przerażenia, ubrany w upapraną krwią koszulę siostrzeniec wylądował na dworcu nie dlatego, że nie miał gdzie pójść. Chyba początkowo rzeczywiście chciał gdzieś jechać. Chciał uciekać. Bóg jeden wie, dlaczego akurat pociągiem. Ale nie uciekł. Kiedy człowiek wpada w panikę, jego umysł płata najrozmaitsze figle. Panika to przystosowanie ewolucyjne. Kiedy nie ma możliwości walki ani ucieczki i sytuacja staje się beznadziejna, mózg przestaje cokolwiek planować. Kiedy uznaje, że to już koniec, tłucze szkło i wciska wielki czerwony guzik z napisem „Panika”. Wykonujemy wtedy mnóstwo chaotycznych, losowych czynności, bo taktyka i strategia zawiodły, a histeryczna miotanina czasami jednak daje jakieś efekty. A jeżeli nie, to przecież i tak nie ma nic do stracenia. Lepsza taka szansa niż żadna. Ale czasami bezpiecznik nie wytrzymuje i człowiek zawiesza się jak komputer.

Siedzi wtedy na dworcu, z pГіЕ‚otwartymi ustami i wybaЕ‚uszonymi oczami, gapiД…c siД™ na nogi przechodzД…cych peronem podrГіЕјnych.

Mniej wiД™cej w taki sposГіb wylД…dowaЕ‚em kiedyЕ› w szpitalu psychoneurologicznym z rozpoznaniem schizofrenii paranoidalnej. Obecnie zaleczonej, dziД™kujД™ bardzo. Opisanej w papierach jako epizod schizoidalny, o caЕ‚kiem dobrym rokowaniu.

Nie poznałem go od razu. W moim świecie nigdy nie występował w takim kontekście. Słyszałem o nim od mojej matki jako o młodym-zdolnym, jako wzorowym mężu i ojcu, jako o robiącym karierę wspaniałym synu mojej kuzynki. A ostatnio jako o potworze i czarnej owcy. Boże, co za tragedia! Co za wstyd! W naszej rodzinie nigdy nie było rozwodów. Jak on mógł porzucić rodzinę!

Wygnali go ze stada. Koniec z obiadkami u babci, koniec z urodzinami u cioci JadЕєki. Koniec z imieninami u wujka Czesia.

Nie obeszło mnie to, bo sam byłem wyrzucony z plemienia, sam już nie wiem, czy od czasów mojego pobytu w psychiatryku, czy też może w momencie, kiedy uparłem się zostać etnologiem zamiast lekarzem. Świr. Odmieniec. Wujek-wariat. Zresztą dopiero kiedy stał się bohaterem skandalu, po raz pierwszy poczułem do niego jakąś sympatię.

Patrzyłem, jak siedzi obojętnie na ławce, zacierając rozdygotane dłonie, popatrzyłem na jego koszulę pokrytą zrudziałymi smugami krwi i zrozumiałem, że nie mogę go tak zostawić.

Dwaj rośli policjanci w kombinezonach koloru sadzy i kanarkowych kamizelkach, zwrócili już na niego uwagę. Ich powolny spacer wzdłuż peronu zyskał nagle jakiś cel. Jeszcze dwie minuty i mój siostrzeniec zobaczy pośród żwawo przebierających przed jego oczami nóg podróżnych, dwie pary zupełnie innych butów. Czarnych, sznurowanych kamaszy piechoty, firmy „Wojas”. Usłyszy wyszczekane głosem robota: „proszę o dokumenty” i jeżeli uniesie wzrok, zobaczy również obłe końcówki dwóch szturmowych maczug z włókna szklanego, majtające im się na wysokości kolan. Uderzenie taką pałką może zwalić z nóg byka.

Nie mogłem go tak zostawić. W końcu to jakaś tam rodzina. Nie pamiętam dlaczego, ale o krewnych należy dbać bardziej niż o innych ludzi.

WestchnД…Е‚em, podszedЕ‚em do niego i solidnym chwytem za ramiД™ postawiЕ‚em na nogi. ByЕ‚ lekki i nie stawiaЕ‚ oporu, poza faktem, Ејe nogi miaЕ‚ jak kawaЕ‚ki liny.

ChwyciЕ‚em go wpГіЕ‚ i powlokЕ‚em w kierunku najbliЕјszych ruchomych schodГіw.

– Idziemy – wycedziłem. – Ruszaj kulasami, bo za chwilę wylądujesz na dołku. Zaraz cię zwinie blacharnia, jak będziesz tu siedział.

Poszedł bezwolnie, mamląc coś wilgotnymi ustami. Nie wiedziałem jeszcze, co mu jest. Delirium? Naćpał się jakiegoś świństwa? Przedawkował środki uspokajające?


Еще несколько книг в жанре «Фэнтези»