Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: GrzД™dowicz JarosЕ‚aw
 

«KsiД™ga Jesiennych DemonГіw», JarosЕ‚aw GrzД™dowicz

Иллюстрация к книге

Znowu widzД™ dziЕ› zachГіd sЕ‚oЕ„ca

Znowu udało się doczekać końca

Mniej szczęścia mieli – ilu ich było

Wielu - nawet ich nie liczyЕ‚em

Codzienne Ејniwo swoje zbieram

Kres podrГіЕјy kaЕјdego dnia

Być czy mieć takie dwa pytania

BliЕјej ku celom posiadania

Kazik Staszewski i Kult

„Komu bije dzwon”

 

PROLOG

Wszedł do sklepu z magią głównie dlatego, że padało. Oraz może dlatego, że w ciągu czterdziestu ośmiu godzin stracił dziewczynę, pracę, serdecznego przyjaciela, zamknęli jego ulubiony pub i jedyny kiosk w pobliżu domu, gdzie mógł kupować bilety, ukradli mu samochód, przestali produkować jego ulubione papierosy, z niejasnych przyczyn wyłączyli mu kablówkę, a siostra jego babki postanowiła zaskarżyć jej ostatnią wolę i odebrać mu dach nad głową.

Niekoniecznie w tej kolejnoЕ›ci. Teraz staЕ‚ na jakimЕ› zapyziaЕ‚ym podwГіrku, dygoczД…c z zimna w przemoczonym pЕ‚aszczu, z odprawД… wetkniД™tД… do portfela, i patrzyЕ‚ tД™po na amulety, kule, rГіЕјdЕјki i kadzideЕ‚ka na wystawie.

Są takie dni. Czasami w miejscu, które stanowi podstawę topografii prywatnego świata, nagle pojawia się wywieszka z napisem: „Likwidacja”. Na mapie pojawia się biała plama. Jednak coś takiego zdarza się raz na jakiś czas. Jakiś punkt znika, a pojawiają się inne. Znajduje się inne sklepy, puby, poznaje nowe kobiety i nowych przyjaciół.

Najwyraźniej jednak zdarza się i tak, że ktoś wstaje rano, goli się i wychodzi z domu, tylko po to, żeby przekonać się, że wszystko co miało dla niego znaczenie nagle przepada, zostaje postawione w stan likwidacji, wali się, wybucha, i nie odpowiada na telefony. Jego osobista mapa pokryła się białymi plamami i w zasadzie przestała być mapą.

Jacek Wólecki miał wrażenie, że obudził się w świecie, który nagle poddano korekcie, usuwając z niego wszystko, co mogłoby być dla niego przyjazne.

Sklep z magiД… byЕ‚ po prostu zapchany towarem. TysiД…ce drobnych, pstrokatych bibelotГіw kЕ‚Д™biЕ‚y siД™ na ladach, pГіЕ‚kach, w gablotach i etaЕјerkach. TЕ‚oczyЕ‚y siД™ na Е›cianie, rozpychaЕ‚y, gdzie popadЕ‚o. Szklane misy peЕ‚ne wisiorkГіw, pГіЕ‚ki zastawione cudacznymi ksiД…Ејkami, sterty pГіЕ‚szlachetnych kamieni, dzbanuszki, figurki i diabli wiedzД… co jeszcze.

W „Trampie”, którym Jacek zarządzał do wczoraj, wszystko musiało być podzielone na działy, wygodnie i przejrzyście rozłożone. Wschodni bazar, jaki panował tutaj, jeżył mu włosy na głowie. W jaki sposób klient ma cokolwiek znaleźć?

Lodowaty, listopadowy deszcz został na zewnątrz i siekł przygnębiające podwórko pomiędzy zapyziałymi kamienicami, noszącymi jeszcze ślady po pociskach. Widać było trzepak, pokręcone drzewko i schody prowadzące do znajdującego się w oficynie małego sklepu, wyspecjalizowanego w sprzęcie do sportów walk Wschodu, gdzie przed chwilą beznadziejnie próbował znaleźć pracę.

Bałaganiarskie wnętrze miało przynajmniej tę dobrą cechę, że najwyraźniej oczekiwano, iż klient będzie buszował wśród półek, gablotek i stert najdziwniejszych przedmiotów. Nikt nie wyskakiwał z natrętnym: „W czym mogę pomóc?” Pomóc? Do diabła, we wszystkim. Chciał mieć z powrotem przyjaciół, mieszkanie, pub „Shiobhan” i swoją pracę. Chciał prowadzić niewielki, niezależny sklep sportowo – turystyczny, wraz z trzema podobnymi sobie wariatami. Chciał uniknąć najgorszego, które już siedziało mu na karku. Upadku na dno. Supermarketu. „Pracownik działu»Rekreacja«proszony jest do kasy numer osiemdziesiąt sześć”. Chciał, żeby wróciła Magda. Tylko nie ta upiorna z ostatnich miesięcy, ale tamta dawna Magda, która nagle gdzieś się podziała.

Nie chciało mu się wychodzić na ten deszcz i zimno, na listopadową szarówkę.

WЕ‚aЕ›ciciel albo moЕјe pracownik siedziaЕ‚ w jednym z dalszych pomieszczeЕ„, pod sufitem grzmiaЕ‚y jakieЕ› dziwne, wibrujД…ce dЕєwiД™ki, jakby pijany TybetaЕ„czyk ryczaЕ‚ w pustej beczce. GdzieЕ› tliЕ‚y siД™ kadzideЕ‚ka, napeЕ‚niajД…c pomieszczenie duszД…cym, ciД™Ејkim zapachem.

Spojrzał na tablicę zawieszoną dziesiątkami małych amuletów wyciętych z mosiężnej blachy. Zapewniały powodzenie finansowe, szczęście, harmonię, pogodę ducha, zdrowie, chroniły przed atakami i agresją, stawiały zaporę nieszczęściom. Do wyboru. Pięknie. Powinien kupić wszystkie.

Przy drzwiach wisiała spora korkowa tablica pełna ogłoszeń. To było dopiero coś. Niektóre przywodziły na myśl agencje towarzyskie. „Ligia i Luiza – wróżki przez całą dobę” Ciekawe czy mają też wizyty domowe? „Uzdrawianie duchowe i odwracanie klątw – także na odległość”. „Teodorus – uzdrawianie energetyczne”. Jacek pokręcił głową z niedowierzaniem. Jedna z tych wizytówek naprawdę robiła wrażenie. „Ochrona przed demonami, odprowadzanie klątw, usuwanie przeszkód, odnajdowanie drogi – szaman miejski”. Ciekawe, ile bierze taki szaman.

ObЕ‚Д…kany TybetaЕ„czyk z kompaktu nadal zawodziЕ‚, nieliczni klienci, paЕ‚Д™tajД…cy siД™ dotД…d w zamyЕ›leniu po sД…siednich pomieszczeniach, dobijali chyba targu. ZadzwoniЕ‚a kasa fiskalna. Dziewczyna z krГіtkimi ciemnymi wЕ‚osami i w wД…skich okularach w rogowej oprawie minД™Е‚a go tulД…c do siebie zawiniД…tko zapakowane w czarnД… tkaninД™. NiosЕ‚a to jakoЕ› ukradkiem, jakby nie chciaЕ‚a, Ејeby ktokolwiek spojrzaЕ‚ na jej sprawunki. Naturalnie, Jacek zwrГіciЕ‚ uwagД™, ale nie dojrzaЕ‚ towaru. ZauwaЕјyЕ‚ tylko, Ејe z pakunku coЕ› kapie na kamiennД… podЕ‚ogД™ ciemnymi kroplami. OtworzyЕ‚ usta, ale panna wyszЕ‚a w poЕ›piechu, wiatrowy dzwonek powieszony przy drzwiach rozЕ›wiergotaЕ‚ siД™ blaszanymi trelami.


Еще несколько книг в жанре «Фэнтези»

Корона на троих, Лоуренс Уотт-Эванс и др. Читать →

Янтарь и железо, Маргарет Уэйс Читать →