Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Zajdel Janusz Andrzej
 

«CaЕ‚a prawda o Planecie Ksi», Janusz Zajdel

Иллюстрация к книге

1. SkrГіcony urlop komandora Slotha

Dotarłszy do szczytu schodów prowadzących z plaży na taras pensjonatu, odwrócił się i spojrzał w stronę morza. Falowało leniwie, wylewając się długimi jęzorami na biały piasek, upstrzony kolorowymi parasolami. Promienie słońca, odbite od wody i piasku, raziły oczy Odruchowo dotknął dłonią kieszeni koszuli szukając ciemnych okularów i w tej samej chwili przypomniał sobie, że właśnie po nie wraca do pensjonatu. Osłaniając oczy dłonią znalazł wzrokiem Aldę – brązowy kształt w poprzek białego prostokąta kąpielowego ręcznika Jak zwykle, zdjęła z siebie wszystko, to znaczy tę jedyną barwną szmatkę, którą nosiła poza plażą – i teraz leżała twarzą w dół, wystawiając na promienie słońca i publiczny widok swe ładnie opalone wypukłości.

Przez pierwszy tydzień nie mógł przyzwyczaić się do tego jej obyczaju, choć wiele młodych kobiet opalało się w podobny sposób, a nawet paradowało po – plaży zupełnie nago.

Potem przywykł do tych nagości, a nawet bawiło go nieco, gdy mężczyźni spoglądali najchętniej właśnie na Aldę, mimo licznych innych obiektów. Było mu nawet miło pomyśleć, że jest tutaj z najzgrabniejszą i opaloną dziewczyną.

Po czterech tygodniach nieustannie pięknej pogody i codziennego wylegiwania się na plaży zaczynał już odczuwać coś w rodzaju przesytu. Kiedy przed miesiącem opuszczał budynek portu po testach i formalnościach przylotowych, obiecywał sobie solennie co najmniej trzy miesiące bezwzględnego lenistwa w możliwie najlepszym klimacie i w towarzystwie pierwszej dziewczyny, która mu się spodoba – niezależnie od tego czy łatwo, czy trudno będzie ją na to namówić. Możliwości zdecydowanej odmowy nie brał w rachubę. Z doświadczenia wiedział, że takie rzeczy się nie zdarzają.

BawiЕ‚y go te Е›mieszne reakcje mЕ‚odych dziewczyn, oglД…dajД…cych prywatnie lub sЕ‚uЕјbowo jego kartД™ identyfikacyjnД… i odkrywajД…cych raЕјД…cД… rozbieЕјnoЕ›Д‡ pomiД™dzy datД… urodzenia a wyglД…dem osoby. Zdumienie, niepewnoЕ›Д‡, potem spojrzenia peЕ‚ne naboЕјeЕ„stwa z odrobinД… lД™ku, jakby byЕ‚ szacownym nieboszczykiem:

,,Pan jest pilotem pozaukładowym?" – "Nie, maszynistą kolejki wąskotorowej" – odpowiadał, albo mówił coś podobnie idiotycznego. A potem już szło zupełnie łatwo. Jakby na mocy jakiejś ogólnej, niepisanej i milczącej urnowy, one od razu przyjmowały do wiadomości, że pilot pozaukładowy po prostu nie ma czasu na zmarnowanie. Wpadł na trochę i, zaraz z pewnością odlatuje gdzieś – tak, "pewnie do gwiazdozbioru Vega?" Przytakiwał dla świętego spokoju i – aby tego cennego czasu nie tracić – rezygnował ze szczegółowych sprostowań, że Vega to nie gwiazdozbiór lecz gwiazda w konstelacji Liry, a gwiazdozbiór to może być ewentualnie Waga, po łacinie Libra, ale to nie to samo co Lira; a do tego jeszcze, że tak w ogóle, to nie lata się do gwiazdozbiorów, tylko do pojedynczych (a czasem też podwójnych) gwiazd, jako iż – wbrew temu, co sobie wyobrażają liczni durnie uważający się za wykształconych inteligentów, a nierzadko i poważni pisarze od science fiction – gwiazdozbiór nie jest kupką gwiazd poprzypinanych pinezkami do sfery niebieskiej, jedną blisko drugiej i w takich samych odległościach od Słońca…

Kiedyś, gdy był młodszy, próbował wpajać elementy astronomii i astronautyki różnym nowo poznanym wielbicielkom pilotów gwiazdowych, wprędce jednak przekonał się, że pochłaniało to prawie cały cenny czas przy minimalnych efektach dydaktycznych.

Alda byЕ‚a wiД™c tД… pierwszД…, ktГіrД… wypatrzyЕ‚ jeszcze nim opuЕ›ciЕ‚ astroport. Po wszystkich badaniach i kontrolach, juЕј na bramce wyjЕ›ciowej, nieopatrznie podniГіsЕ‚ wzrok i napotkaЕ‚ te dwa zЕ‚otawe krД…Ејki, osД…dzone nieco za szeroko na maЕ‚ej, trochД™ piegowatej buzi, a bД™dД…ce oczami dziewczyny oddajД…cej mu kartД™ identyfikacyjnД….

WЕ‚aЕ›ciwie to ona pierwsza siД™ odezwaЕ‚a, napomykajД…c coЕ› o tym, Ејe dЕ‚ugo go tutaj nie byЕ‚o.

– Dużo dłużej niż ty tu jesteś, dziecko – powiedział uśmiechając się samymi oczami, bo wiedział, że wtedy lepiej widać wokół nich drobne zmarszczki, które wraz ze srebrnymi wysepkami siwiejących skroni w niewytłumaczalny sposób rozczulały zaraz takie smarkate jak ta złotooka za pulpitem kontroli przylotowej.

Potem wystarczyło mu wyrazić przypuszczenie, że on – zahukany, biedny przeżytek sprzed pół wieku – niechybnie zgubi się zaraz w tym nowym świecie, albo zgoła wpadnie pod pierwszy lepszy pojazd. Tym sposobem zyskał przewodniczkę gorliwą do tego stopnia, że nie opuściła go nawet wówczas, gdy po dwóch dniach pobytu w mieście postanowił odpocząć na Filipinach.

Raz jeszcze podniГіsЕ‚ wzrok na morski horyzont i przez chwilД™ trwaЕ‚ wpatrzony w jakiЕ› daleki Ејagiel, a potem odwrГіciЕ‚ siД™ powoli i przemierzyЕ‚ szeroki taras okalajД…cy pawilon pensjonatu.

Gdy stanД…Е‚ przed kontuarem recepcji, uniГіsЕ‚ siД™ ku niemu maЕ‚y, Е›mieszny nosek recepcjonistki, dziewczyny z tej wyspy.

– Był teleks dla pana – powiedziała, podając mu klucz od pokoju. – Przełączyłam na pański aparat.

– Dziękuję – powiedział, uśmiechając się smutno. – Już mnie znaleźli. Szkoda…

Jeszcze przez chwilД™ patrzyЕ‚ w kasztanowe, wД…skie oczy dziewczyny, ktГіra z twarzД… zwrГіconД… ku niemu oczekiwaЕ‚a dalszych pytaЕ„ czy poleceЕ„.

Usiłował przypomnieć sobie jej imię, które tydzień temu przeczytał na służbowej plakietce przypiętej do jej bluzki. Pomyślał wtedy, że gdyby nie było Aldy, mogłaby być ta… Teraz przypomniał sobie tę myśl, lecz imię wyleciało z pamięci, a plakietki dziś nie było.


Еще несколько книг в жанре «Научная Фантастика»

Хронополь, Джеймс Боллард Читать →

Дайте земле Слег !, Константин Богданов Читать →