Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Ossendowski Ferdynand Antoni
 

«BiaЕ‚y Kapitan», Ferdynand Ossendowski

Иллюстрация к книге

NUMER 253 I NUMER 13

– Co dziś mamy do zrobienia, panie Pink?

Takie pytanie padło z grubych warg opasłego pana Swena i natychmiast zostało zagłuszone potężnym ziewaniem oraz głośnym chrzęstem stawów, gdyż czcigodny dyrektor więzienia zaczął prostować swoje ramiona atlety.

DochodziЕ‚a dopiero Гіsma godzina, byЕ‚ ponury, mglisty poranek, wiД™c i pomocnik pana Swena, wysoki, chudy, zawsze przepojony goryczД… chorej wД…troby Pink ziewnД…Е‚ dyskretnie i odparЕ‚:

– Jałowy, nudny dzień, panie dyrektorze, doprawdy, zupełnie nudny! Mamy dziś do wypuszczenia na wolność tego nicponia Miguela i milczącego jak grób Stefana. To i wszystko! Nic ciekawego…

– Życie staje się coraz bardziej jednostajnym, drogi Pink! – westchnął dyrektor. – Minęły te czasy, gdy co drugi dzień przybywał do nas zacny ksiądz Minster, doktor Wolley, elegancki Strengler – i zaczynała się gorączkowa, podniecająca praca!

– Tak! Tak! – zawołał Pink. – Ksiądz spowiadał skazanego, coś gadał do niego o królestwie Bożym i o marności tego życia…

– Kawalarz z tego księdza Minstera! – zaśmiał się pan Swen. – Wie przecież, że zbrodniarze idą do piekła, prościuteńko, szerokim traktem, galopem, a zawraca im głowę na pożegnanie… dla porządku. Dobra też ta marność życia! Jakeśmy to popijali nieraz, smacznie zajadali i opowiadali sobie wesołe historyjki z księżulkiem Minsterem! Pamiętacie, Pink?

– Pamiętam, a jakże, pamiętam, panie dyrektorze! – zarechotał drewnianym śmiechem chudy Pink. – Zabawny też ten doktor Wolley! Nie wiadomo po co wysłuchiwał i opukiwał skazanego, i z radością stwierdzał, że serce robi o dwadzieścia, a nawet dwadzieścia pięć uderzeń więcej niż zwykle. Tylko Strengler nic.nigdy nie mówił. Naciągał powoli swoje niciane rękawiczki i czekał spokojnie, aż prokurator każe mu zarzucić stryczek na szyję zbrodniarza, no i skończyć z nim na zawsze.

– Strengler – bardzo elegancki i porządny człowiek – zgodził się pan Swen.

– Podoba mi się system jego roboty! Gdzie te dobre czasy? Dyrektor ziewnął znowu i zaczął przeglądać podane mu przez Finka papiery.

– Dawaj pan te numery do zwolnienia! – mruknął nareszcie. Pomocnik zdjął trąbkę telefonu i kazał dozorcom przyprowadzić Numer 253 i Numer 13.

W tej wЕ‚aЕ›nie chwili wszedЕ‚ urzД™dnik i oznajmiЕ‚:

– Ksiądz Minster chciałby się widzieć z panem dyrektorem.

– O wilku mowa, a wilk tuż! – ze śmiechem zawołał pan Swen. – Prosić! Prosić!

Ksiądz Minster, tłuściutki, różowiutki o chytrych, małych oczkach, o wilgotnych, pulchnych ustach, wszedł, zacierając białe, wypieszczone dłonie i uśmiechając się przyjaźnie. Uścisnąwszy ręce obecnych, usiadł i bardzo kwieciście zapraszał do siebie na obiadek imieninowy. W zimnej, ciemnej izbie zapanował dobry humor; zdążono opowiedzieć sobie parę dosadnych anegdotek, gdy otworzyły się drzwi i wprowadzono dwóch więźniów.

– Niech ksiądz zaczeka – rzekł, kładąc mu na kolanie rękę, pan Swen. – Zaraz się załatwimy z tymi numerami i porozmawiamy potem obszerniej. Z księdza teraz taki rzadki gość!

Dyrektor Swen rozwinД…Е‚ tekД™ z papierami i przejrzawszy jД…, rzekЕ‚ surowym, uroczystym gЕ‚osem:

– Numer 253… Julian Miguel… Byłeś skazany na trzy lata więzienia za kradzież. Karę swoją odbyłeś. Za kilka minut opuścisz więzienie i droga uczciwego życia otworzy się przed tobą. Pamiętaj o twych występkach, które zaprowadziły cię do więzienia i niech wspomnienie o nim powstrzyma cię od nowych zbrodni, Julianie Miguel!

MaЕ‚y, ruchliwy, rudy i piegowaty Miguel przez caЕ‚y czas mowy dyrektora przyglД…daЕ‚ siД™ ksiД™dzu tak uporczywie, Ејe ten spuЕ›ciЕ‚ oczy i przybraЕ‚ maskД™ Е›wiД™tobliwego wspГіЕ‚czucia.

– Czy zrozumiałeś, com do ciebie mówił? – zapytał pan Swen, po raz pierwszy rzucając wzrok na więźnia.

Miguel uЕ›miechnД…Е‚ siД™, Е‚yskajД…c ostrymi zД™bami i biaЕ‚kami ruchliwych oczu.

– Słyszałem, panie dyrektorze, lecz nie zrozumiałem ani słowa! – rzekł wybuchając śmiechem.

– Jak to? – zapytał Pink, ze zdumieniem spoglądając na obecnych. – Nie zrozumiałeś?!

– Ani słowa! – odpowiedział Miguel. – Zaraz objaśnię. Pan dyrektor wskazuje stojącą otworem przede mną drogę uczciwego życia. Proszę księdza! Przypuśćmy, że ksiądz potrzebuje w tej chwili ogrodnika na plebani. Wyszedłszy stąd, zgłoszę się do księdza i powiem: „Byłem aresztantem numer 253, odsiedziałem karę za kradzież i proszę o przyjęcie mnie na ogrodnika za tanie, bardzo tanie pieniądze." Czy ksiądz mnie przyjmie? Proszę powiedzieć uczciwie, tak jak Chrystus uczy! No! No! Niech się ksiądz nie krępuje!


Еще несколько книг в жанре «Прочие приключения»

Остров смерти, Роберт Говард Читать →

Страна кинжалов, Роберт Говард Читать →