Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: DД™bski Eugeniusz
 

«ЕљmierД‡ MagГіw z Yara», Eugeniusz DД™bski

Иллюстрация к книге

Prolog

Mike przystanął na szczycie kilku schodków prowadzących z małego tarasu na asfaltowy placyk przed hotelem. Oparł się o poręcz, uniósł lewą stopę do góry i pokręcił nią sprawdzając, czy opatrunek nie wżyna się w nogę. Podnosząc głowę zobaczył przy samochodzie Sue i Dicka trzymających Mukiego za obrożę. Pies przyglądał się Mike’owi uważnie, w jego spojrzeniu wszyscy doszukiwali się skruchy. Mike też chciał ją dostrzec, aby pozbyć się myśli towarzyszącej mu uparcie od chwili nałożenia bandaży. Zastanawiał się poważnie, czy nie należałoby jednak rozstać się z tym zwierzakiem.

– I jak? – usłyszał z boku.

– Dobrze – westchnął i zaczął schodzić kulejąc lekko. Helen dogoniła go na przedostatnim schodku, wyprzedziła i spojrzała w oczy.

– Może zostaniemy tu jeszcze ze dwa dni? – zapytała. – Przecież nic nas nie goni. Mamy tu świetną pogodę i dzieciom…

– Daj spokój – skrzywił się Mike. – Nic mi nie jest. A poza tym do Bruilesseau jest tylko półtorej godziny drogi. Przed autostradą będę potrzebował tej nogi tylko raz, używając sprzęgła. Potem mogę ją wystawić przez okno. Nie? – uśmiechnął się raźnie i mrugnął do żony.

– Świetnie – odwzajemniła uśmiech, ale jakieś nie zadane pytanie pozostało w jej oczach. – Mike… – rzuciła spojrzenie w stronę dzieci grzecznie czekających na rodziców -…Wiesz… Susan powiedziała mi wczoraj, że chcesz się pozbyć Mukiego – zaczerpnęła powietrza i szybko dodała: – Powiedziałam jej, że to bzdura, ale chciałabym żebyś to wiedział… Dzieciaki są przerażone tym wypadkiem, boją się, że będziesz chciał…

– Odegrać się na nim? Czy wy jesteście normalni? – Mike zareagował gwałtowniej niż wypadało, ale zawsze denerwował się, gdy ktoś odgadywał jego niezbyt czyste zamiary. – Nie mam zamiaru rozstawać się z Mukim. No! – uśmiechnął się szeroko. – Idziemy!

Podeszli do samochodu. Pies podniósł się i popatrzył na Mike’a, ogon wykonał kilka nieśmiałych wahnięć i zamarł. Mike przykucnął przed nowofundlandem i położył rękę na jego głowie. Pogłaskał psa i odebrał sporą porcję merdania, ale Muki jakby wyczuwał powagę chwili, nie tańczył jak zwykle w miejscu, nie usiłował polizać ręki.

– Tato… On się czuje bardzo źle – powiedział cicho, prawie niesłyszalnie, Dick.

Mike wstaЕ‚ i uЕ›miechnД…Е‚ siД™ do niego.

– Niepotrzebnie. Zapomniałem już o całej tej historii. Zresztą nigdy nie miałem do niego wielkich pretensji – popatrzył na psa i zapytał: – Jasne, Muki?

Pies machnД…Е‚ kilka razy ogonem i wskoczyЕ‚ do przedziaЕ‚u bagaЕјowego. Dzieci wpakowaЕ‚y siД™ na tylne siedzenie. Mike usiadЕ‚ za kierownicД… i czekaЕ‚, aЕј Helen zamknie Mukiego, wsiД…dzie i zapnie pasy.

– Start! – zawołał i przekręcił kluczyk w stacyjce. Silnik usłużnie połknął iskrę i zaskoczył. Mike chwilę odczekał i włączył pierwszy bieg. Wóz wytoczył się wolno z przyhotelowego parkingu i wyjechał na drogę prowadzącą do autostrady.

Z tylnych foteli dochodziły szepty dzieci, Muki wzdychał układając się za siatką. Po chwili droga skręciła łagodnie w prawo, zakręt zacieśnił się przed wjazdem na autostradę. Mike wyhamował i pomyślał, że gdyby Muki ugryzł go w prawą stopę byłoby znacznie gorzej – musiałaby prowadzić Helen, a oboje tego nie lubili. Zatrzymał wóz przepuszczając zielonego peugeota i wytoczył się na prawy pas, stopniowo zwiększając szybkość. Wrzucił czwarty bieg, rozparł się wygodnie w fotelu, zerknął w oba lusterka, rzucił okiem na deskę rozdzielczą i zadowolony z przeglądu popatrzył na żonę.

– Mam wrażenie, że nie bardzo ci leży ta podróż – zagadnął. – Przyznaj się.

– Ja ich zupełnie nie znam – Helen odwróciła się do męża i przybrała minkę rozkapryszonej dziewczynki, która ma zamiar się rozpłakać, ale sama jeszcze nie wie z jakiego powodu. – Wygląda, że jesteś nimi wręcz zafascynowany. Ciekawa jestem czy oni po twoich opowieściach będą równie oczarowani nami – przeszła na bardziej konkretny ton.

– Jeżeli nie, to rozczaruję się potwornie i zerwę z nimi. Znaczyłoby to, że pomyliłem się co do nich i ich zdolności umysłowych. Piałem na waszą cześć prawdziwe dytyramby. Musieli docenić albo wiersze, albo was jako natchnienie. Na pewno się sobie spodobacie.

Zerknął w boczne lusterko i włączył kierunkowskaz. Prawa stopa mocniej przycisnęła pedał gazu i zaczęli zwolna mijać olbrzymią ciężarówkę. Przedefilował przed nimi olbrzymi rysunek zajmujący cały bok metalowego pudła. W olbrzymim sercu całowała się para, śmiesznie wyciągnęli do siebie wargi. Pod spodem widniał napis: „Alska MER”.


Еще несколько книг в жанре «Фэнтези»

A Night in the Lonesome October, Роджер Желязны Читать →

A Caress Of Twilight, Лорел Гамильтон Читать →

Охотники на богов, Первухина Александра Читать →