Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: BrzeziЕ„ska Anna
 

«ZbГіjecki GoЕ›ciniec», Anna BrzeziЕ„ska

Иллюстрация к книге

ROZDZIAЕЃ PIERWSZY

Przed pГіЕ‚nocД… spЕ‚onД™Е‚a kolejna wiedЕєma. Г“sma, jak siД™ TwardokД™sek dorachowaЕ‚ z uderzeЕ„ mosiД™Ејnego gongu.

– Rychło przyjdzie i wasza kolej. – W drzwiach pokazał się łysy łeb oprawcy. – Niech was tylko dobrze wypytają i prościutko w ogień. A tymczasem gościa macie. Z samej świątyni.

Przybysz strД…ciЕ‚ podniszczony hiszpaЕ„ski but i sapiД…c, opadЕ‚ na zydel. ZsunД…Е‚ kaptur. Oblicze miaЕ‚ nalane, spocone z wysiЕ‚ku. I bardzo dobrze zbГіjcy znajome. Oblicze Mroczka, ongiЕ› kupca sukiennego, a potem zbГіjeckiego kamrata.

– Zdziwionyś, Twardokęsek? – niedbale spytał Mroczek. – A pamiętasz, co mi w Górach Sowich powiedziałeś? Co komu pisane, to go nie minie. Tak mi rzekłeś i sztyletem nielicho po żebrach zmacałeś…

– Czego chcesz? – warknął zbójca.

– Pogawędzić – Mroczek wyszczerzył nadpsute zęby. – Bo tyś już, Twardokęsek, nie pospolity zbójca. Ty teraz z bogami i książętami za pan brat. Żal tylko, że cię z tego spoufalenia jutro na placu ogniem palić będą. Z wiedźmą pospołu – ukradkiem zmacał pod koszulą chroniący przed urokiem medalik. – Dwóch nas już tylko z całej kompanii zostało, postanowiłem więc kamrata odwiedzić, powspominać stare czasy.

– Czemu cię powroźnicy do wieży wpuścili? – spytał niespokojnie zbójca.

– Bo zapłaceni – wykrzywił się drwiąco – byśmy tu sobie mogli w spokoju porozmawiać. Przy tym wiedźmy się boją. Wolą siedzieć za żelaznymi drzwiami, z dala od plugastwa.

– Widzę ja, Twardokęsek, co ci teraz po łbie chodzi – podjął Mroczek. – Mają mi jutro prawo katowskie czynić, myślisz, jaka dla mnie korzyść język strzępić? Ano taka, że nielekko człekowi na stosie zdychać.

– Był już tu wcześniej ktoś – szyderczo odezwał się Twardokęsek – co mi lekką śmierć za pogawędki obiecywał. Sam książę Evorinth. I z niczym precz poszedł.

– Ale wróci, Twardokęsek – pokiwał głową Mroczek. – Wróci niezawodnie. A wiesz, co wtedy będzie? Poty cię każe kleszczami szarpać, póki wszystkiego nie wyśpiewasz.

ZbГіjca niepewnie popatrzyЕ‚ ku wiedЕєmie rozciД…gniД™tej na dД™bowej Е‚awie.

– Jej nie słuchaj, ona cię od kaźni nie wybawi. A ja tak. Ot, okowitę przyniosłem, popijemy, powspominamy… – Mroczek dobył z sakwy solidny bukłak. – Może zamroczysz się i lżej będzie zdychać… A może prócz okowity jeszcze co w sakwie się znajdzie. Ale pierwej mi opowiesz. Wszystko, wedle porządku. Od tamtego dnia, kiedy z naszym skarbczykiem na grzbiecie z kompanii czmychnąłeś. Goniliśmy za tobą, Uchacz nas prowadził, ale nie zgoniliśmy. Może byłoby lepiej, gdybyśmy zgonili…

 

*  *  *

 

Przychodzi kiedyś taki czas, gdy człek chce posmakować bezpiecznego żywota. Twardokęska ów czas zastał na Przełęczy Zdechłej Krowy, w południowym paśmie Gór Żmijowych. Kompania wracała do obozowiska, złupiwszy o zmierzchu bogaty konwój gildii jedwabnej. Twardokęskowi wlekli się ospale, niechętnie, bo zaciężni z kupieckiej straży zdołali porządnie kompanię poszarpać. Dwóch zbójców sczezło: jeden miał w oku ułomek spisy, a drugiemu najemnicy rozpłatali brzuch i darł się straszliwie, póki znudzony Mroczek nie poderżnął mu gardła. Twardokęsek kazał wrzucić ścierwo do rozpadliny, a potem cichaczem wymknął się przed świtem.

Spędził w Górach Żmijowych ze trzy tuziny lat. Zaczynał od czyszczenia kociołków w obozowisku, ale na koniec doszedł do własnej kompanii, małej fortunki i nagrody, nałożonej na jego głowę we wszystkich Krainach Wewnętrznego Morza. Wiedział, że jest sławny, ale po tym, jak w pierwszej karczmie przy trakcie zobaczył przybity na drzwiach swój konterfekt, skóra mu ścierpła na grzbiecie i postanowił uciekać jak najdalej od rodzinnych stron.

Pospiesznie znalazЕ‚ statek pЕ‚ynД…cy na SzczeЕјupiny, archipelag rozciД…gniД™ty wzdЕ‚uЕј wschodniego kraЕ„ca GГіr Е»mijowych, i szczД™Е›liwie wylД…dowaЕ‚ na Tragance. Co prawda, bogini SzczeЕјupin, Fea Flisyon Od Zarazy, nie cieszyЕ‚a siД™ najlepszД… sЕ‚awД…, jednak TwardokД™sek nie byЕ‚ szczegГіlnie poboЕјny. KaЕјdej wiosny odprawiaЕ‚ Е›wiД…teczne ceremonie, lecz nie oczekiwaЕ‚ zbyt wiele w zamian. Wiadomo, jak jest z bogami.

Stolica Fei Flisyon spodobaЕ‚a siД™ TwardokД™skowi od pierwszego wejrzenia. ZnalazЕ‚ gospodД™ na poЕ‚udniowym stoku gГіry, wysoko, gdzie nie dochodziЕ‚ smrГіd portowej dzielnicy, zakopaЕ‚ w ogrodzie kuferek ze zrabowanym kamratom Е‚upem i uwierzyЕ‚, Ејe resztД™ swych dni przeЕјyje w spokoju. Po pierwszych nerwowych tygodniach coraz Е›mielej opuszczaЕ‚ zauЕ‚ki starego portu i wychodziЕ‚ nawet na gЕ‚Гіwne ulice. Nikt go nie znaЕ‚, nigdy nawet nie sЕ‚yszeli jego imienia. A przynajmniej z poczД…tku tak myЕ›laЕ‚.


Еще несколько книг в жанре «Фэнтези»

Глаз цапли, Урсула Ле Гуин Читать →

Изменить взгляд, Урсула Ле Гуин Читать →