Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Sapkowski Andrzej
 

«Trylogia o Reynevanie – Lux perpetua», Andrzej Sapkowski

Иллюстрация к книге

Dies irae, dies illa,

solvet saeculum in favilla,

teste David cum Sibylla…

 

Dzień ów gniewu się nachyla, gdy w proch wieki zmiecie chwila, świadkiem Dawid i Sybilla. Będzie strach tam, będzie drżenie, przyjdzie Sędzia sądzić ziemię. Trąba wyda głos dokoła, gdzie kto gnił w mogilnych dołach, wszystkich do stóp tronu zwoła…

Tararara, tararara, tararara dum, dum, dum…

Lacrimosa dies illa,

quo resurget ex favilla

iudicandus homo reus

huic ergo parce Deus [?].

Oj, ojojoj, przybliża się, moi panowie i mili słuchacze, przybliża się dzień gniewu, dzień nieszczęsny, dzień łez. Przybliża się Dzień Sądu i kary. Jako stoi w liście Janowym: Antichristus venit, unde scimus quoniam novissima hora est. Nadchodzi, nadchodzi Antychryst, nadchodzi ostatnia godzina. Zbliża się koniec świata i kres istnienia wszelakiego…

Innymi sЕ‚owy: nie jest, kurde, dobrze.

 

Antychryst, moi panowie i mili słuchacze, ma być z pokolenia Dana.

 

W Babilonie się narodzi. Na końcu świata przyjdzie, półczwarta lata królować zdoła. W Jeruzalem świątynię pobuduje, mocą króle opanuje, a Kościół Boży zrujnuje. Na ognistym piecu jeździć będzie, dziwy-cuda czyniąc wszędzie. Pokazując swoje rany, zwiedzie wierne chrześcijany. Przybędzie z mieczem i ogniem, a siłą jego będzie bluźnierstwo, a ramieniem jego zaprzaństwo, a prawicą jego zagłada, a lewicą: mrok. Twarz jego jak dzikiego zwierza, czoło wysokie, brwi zrośnięte… Prawe oko jego jak gwiazda powstająca o świcie, lewe nieporuszone, jako u kota zielone, dwie, miasto jednej, źrenice mające. Nos jego jak otchłań, usta na łokieć, zęby na piędź. Palce jego jak żelazne kosy…

Ejże, ejże! I czegóż to krzyczeć na dziada, wielmożni? Czegóż to od razu wygrażać? Za co, za jakie winy? Że straszę? Że bluźnię? Że niczym kruk kraczę? Nijak, moiściewy, nijak nie kraczę! Prawdę gadam, prawdę święcie czystą, a przez wielkich ojców Kościoła potwierdzoną. Ba, i w ewangeliach dowiedzioną! Że w apokryficznych? I co z tego, że w apokryficznych? Cały ten świat jest apokryficzny.

Co tam niesiesz, miła dzieweczko? Cóż tam się tak w stągiewkach pieni? Nie piwo wypadkiem? Ech, przednie… Świdnickie, ani chybi… Hola! A spojrzyjcież-że w okienko, wielmożni! Czy wzrok starca myli? Czy mi się zda, czy się słonko wreszcie przez chmury przebija? Przebóg, tak! Koniec, koniec wnet będzie słocie i niepogodzie. Wierę, patrzcie jeno, oto blask świat zalewa, spływa z niebios słupem złotojasnym. I oto światłość staje się ogromna…

Lux perpetua.

Chciałoby się takiej. Wiekuistej. Chciałoby się…

Jak powiadacie? Że skoro koniec słocie, to dość siedzenia w karczmie, nagli czas w drogę? Że skoro tak, to miast pleść, opowieść co rychlej by kończyć? Dopowiedzieć, jak to dalej było z Reynevanem i z ukochaną jego Juttą, z Szarlejem i z Samsonem owego czasu, czasu tamtych srogich wojen, kiedy to krwią spłynęły i od pogorzelisk poczerniały ziemie Łużyc, Śląska, Saksonii, Turyngii i Bawarii? Jako żywo, wielmożni, jako żywo. Opowiem, bo też i opowieść trybem jej przyrodzonym ku końcowi zmierza. Choć i to wam rzec muszę, że jeśli się na szczęśliwe lubo wesołe opowieści zakończenie sposobicie, srodze zawieść się wam przyjdzie… Że co? Że znowu straszę? Kraczę? A jak tu, rzeknijcie, nie krakać? Kiedy takie straszne się we świecie wyrabiają rzeczy? Kiedy w Europie całej, popatrzcie jeno, cięgiem ninie zgiełk bitewny?

Pod ParyЕјem krew nie obsycha na mieczach FrancuzГіw i AnglikГіw, BurgundГіw i ArmaniakГіw. WciД…Еј, jak u cytowanego Owidiusza, mord i poЕјoga na francuskiej ziemi, ciД…gle wojna. Sto lat bД™dzie trwaЕ‚a, czy jak?

Anglia kipi w rewoltach, Gloucester na udry idzie z Beaufortami. BД™dzie z tego, oj, bД™dzie, wspomnicie me sЕ‚owa, zЕ‚o jakieЕ› miД™dzy Yorkami a Lancastrami, miД™dzy BiaЕ‚Д… i CzerwonД… RГіЕјД….

W Danii grzmiД… dziaЕ‚a, Eryk Pomorski Е›ciera siД™ z HanzД…, zawziД™ty bГіj wiedzie z ksiД…ЕјД™tami Szlezwiku i Holsztyna. Zurych zbrojnie powstaЕ‚ przeciw kantonom, godzi w jednoЕ›Д‡ helweckiego zwiД…zku. Mediolan w walce przeciw Florencji. Na ulicach Neapolu szalejД… zdobywcy, ЕјoЕ‚dacy z Aragonii i Nawarry.

W ksiД™stwie moskiewskim hulajД… miecz i pochodnia, Wasyl w zajadЕ‚ych utarczkach z Jurijem, Dymitrem Kosym, Szemiakiem. Vae victis! Pokonani pЕ‚aczД… czerwonymi Е‚zami z krwawych oczodoЕ‚Гіw.

Dzielny Jan Hunyady z powodzeniem bije siД™ z Turkami. GГіrД… dzieci Arpada! Ale wisi, jako ten miecz Damoklesowy, juЕј cieЕ„ PГіЕ‚ksiД™Ејyca nad Siedmiogrodem, nad dolinami Drawy, Cisy i Dunaju. Pisany, oj, pisany Madziarom ЕјaЕ‚osny los BuЕ‚garГіw i SerbГіw.


Еще несколько книг в жанре «Фэнтези»

Линия Огня, Алсана Злолотце Читать →

Ленты Титана, Роджер Желязны Читать →