Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Pilipiuk Andrzej
 

«Kuzynki», Andrzej Pilipiuk

Иллюстрация к книге

Motto:

Rozdziel materiД™ suchД… od mokrej. Rozdziel to, co znajdziesz na

gГіrze od tego co na dole. Rozdziel to, co pochodzi ze wschodu

od tego, co narodziЕ‚o siД™ na zachodzie. A gdy tego dokonasz

posiД…dziesz tajemnicД™ wody, ktГіra nie moczy rД…k, a postД™pujД…c tak

dalej cierpliwie, dokonasz wielkiego dzieЕ‚a.

Anonimowy tekst alchemiczny

 

Złota polska jesień… Mała kawalerka w starej, stuletniej kamienicy. Trzydzieści cztery metry kwadratowe, dwa pokoiki, parkiet pamiętający jeszcze monarchię austro-węgierską. Sztukateria, a raczej jej resztki, na suficie. Mosiężne klamki. Drzwi pomalowano w przeszłości kilka razy olejną farbą, ale udało się je odskrobać. Niewielkie mieszkanko, w sam raz dla młodej dziewczyny.

Stuletnią walizkę – wołowa skóra na palisandrowym szkielecie – wrzuciła na pawlacz. Nad drzwiami zawiesiła srebrny krzyżyk przywieziony z Aksum. Stolik, po poprzednich właścicielach, nakryła koronkową, XIX-wieczną serwetą. Z antykwariatu przydźwigała mosiężny samowar, wyprodukowany w syberyjskim mieście Tuła, pochodzący z tego samego okresu co serweta. Umieściła go na szerokim parapecie. Na ścianie skrzyżowała wydobyte ze skrytki szable. Przeleżały w ziemi pół wieku, zawinięte w nasączone parafiną szmaty. Jednak, podobnie jak ciężki, rosyjski nagan, zniosły tę próbę zaskakująco dobrze. Rewolwer został na wszelki wypadek przestrzelany, a teraz leży na swoim miejscu, w torebce. Ciemnozielone zasłonki i wąskie łóżko z twardym materacem dopełniły wystroju wnętrza. Skórę renifera, grubą jak mech, przywiozła z Warszawy.

Lustro w wąskiej, drewnianej ramie odbija obraz dziewczyny leżącej na skórze. Spoczywa na brzuchu, machając niefrasobliwie stopami. Przegląda w zadumie repertuary teatrów. Nazwiska wykonawców niewiele jej mówią. Ale przecież ma mnóstwo czasu, by nadrobić zaległości… Pod łóżkiem stoi wieża grundiga i dwie kolumny. Głos Fiodora Szalapina, odtworzony ze starej płyty, oczyszczono komputerowo z szumów i trzasków. Ech, carska Rosja. Tam były teatry…

 

*  *  *

 

Kolumna pojazdów wojskowych nie jest przesadnie długa. Z przodu gazik, za nim dwa transportery opancerzone. Teren w zasadzie bezpieczny. Nudny, rutynowy patrol. Polski batalion KFOR przybył tu rozdzielać walczące strony i dopilnować wynegocjowanych warunków przerwania ognia. Nieoficjalnie polscy żołnierze mieli pilnować, by zwycięscy Albańczycy nie wyrżnęli do reszty pokonanych Serbów. Jednak gdy wojskowi przybyli w te strony, zobaczyli iż haniebnie się spóźnili. Teren, którego mieli pilnować, okazał się zupełnie jednolity etnicznie. Tylko dziesiątki zwłok w masowych grobach świadczą, że kiedyś było inaczej… Ustalenie sprawców w zasadzie nie powinno być trudne. Szkoda tylko, że świadkowie nie żyją…

Kapitan GoЕ‚Д™biowski, siedzД…c w jeepie, wodziЕ‚ wzrokiem po okolicy. Ostry podjazd i przeЕ‚Д™cz. W dolinie leЕјaЕ‚a wioska.

– Coś się dzieje – rzucił w interkom.

Pojazdy przyspieszyЕ‚y. Na pagГіrku koЕ‚o wsi zebrali siД™ chyba wszyscy mieszkaЕ„cy osady. Otaczali krД™giem kogoЕ›. GoЕ‚Д™biowski chwyciЕ‚ lornetkД™ i zlustrowaЕ‚ zbiegowisko.

– Malinowski, ubezpieczenie – wydał rozkaz.

– Tak jest – potwierdził porucznik. – Przestępstwo w toku. Interweniujemy – podał instrukcje. – Zaraz zarżną tam jakąś dziewczynkę. Rawicz!

– Tak jest.

– Wkraczamy.

Pojazdy zatrzymaЕ‚y siД™ na pylistej, wiejskiej drodze, wzniecajД…c tumany kurzu.

– Kompania, naprzód – Gołębiowski wydał polecenie. – I nie żałować kolb.

Wrogi tłum rozstąpił się niechętnie. Malinowski oparł dłonie na uchwytach karabinu. W razie czego gotów był natychmiast pokryć zbiegowisko ogniem. Tylko kilku pasterzy uzbrojonych w kije usiłowało zatrzymać Polaków. Poszły w ruch kolby. Gołębiowski oparł kałasznikowa o biodro i wypruł krótką serię w niebo.

Więcej nikt nie próbował stanąć im na drodze. Czterech groźnie wyglądających typów nadal szarpało drobną blondyneczkę. Jeden najwyraźniej szykował się, by udusić ją kawałkiem łańcucha krowiaka… Rawicz odepchnął starego mężczyznę. Coś błysnęło, upadając na ziemię. Gruba, srebrna moneta? Kapitan złapał za ramię omdlewającą dziewczynkę.

Tubylcy otaczali ich zwartД… masД…. Rawicz pociД…gnД…Е‚ seriД… po ziemi. Pociski zataЕ„czyЕ‚y centymetry od butГіw i bosych stГіp wieЕ›niakГіw. Rykoszety zagwizdaЕ‚y im miД™dzy nogami. Nie poruszyli siД™ ani o krok.

– Rozejść się! – huknął kapitan po albańsku.

Nikt nie zareagowaЕ‚. Jeden z transporterГіw zawyЕ‚ silnikiem i wjechaЕ‚ wprost w tЕ‚um.

– Spalimy wieś – odezwał się Malinowski przez megafon.

Porucznik uchodził w batalionie za niezłego świra. Teraz jego szaleństwo mogło się wreszcie przydać… Znowu nikt się nie poruszył. Spokojnie przeładował rosyjski granatnik i posłał pocisk w stronę najbliższej chałupy. Wybuch zmiótł całą ścianę. Pasterze rozstąpili się powoli i niechętnie. Transporter podjechał do grupy. Kapitan wniósł nieprzytomną dziewczynkę do środka, za nim wskoczyli żołnierze. Kolumna ruszyła. Malinowski, siedząc na dachu, lustrował teren. Wieśniacy stali, milcząc wrogo. Wreszcie, widząc że łup wymknął się definitywnie, upuścili na ziemię ściskane w dłoniach kamienie.


Еще несколько книг в жанре «Фэнтези»

Объектный подход - 2, Руслан Ароматов Читать →

Krew ElfГіw, Andrzej Sapkowski Читать →