Размер шрифта:     
Гарнитура:GeorgiaVerdanaArial
Цвет фона:      
Режим чтения: F11  |  Добавить закладку: Ctrl+D
Следующая страница: Ctrl+→  |  Предыдущая страница: Ctrl+←
Показать все книги автора/авторов: Нортон Андрэ
 

«Ељwiat Czarownic», Andre Norton

WYPRAWA DO SULKARU

NIEBEZPIECZNY TRON

UkoЕ›na kurtyna deszczu okrywaЕ‚a zakopconД… ulicД™, wypЕ‚ukujД…c z murГіw sadzД™. Jej metaliczny smak czuЕ‚ na wargach wysoki szczupЕ‚y mД™Ејczyzna idД…cy szybkim krokiem wzdЕ‚uЕј Е›cian budynkГіw, wpatrujД…cy siД™ intensywnie w otwory bram i przeЕ›wity bocznych uliczek.

Simon Tregarth opuścił stację kolejową dwie, a może już trzy godziny temu. Nie miał dłużej powodu, by zwracać uwagę na mijający czas. Przestało to mieć jakiekolwiek znaczenie, a Simon nie zmierzał do żadnego celu. Jak ścigany, uciekinier czy może… ale nie, jednak nie ukrywał się. Wyszedł na środek chodnika, czujny, gotowy, wyprostowany, z głową uniesioną jak zwykle.

W tych pierwszych szalonych dniach, kiedy zachował jeszcze iskierkę nadziei, kiedy ze zwierzęcą wprost przebiegłością stosował każdy możliwy wykręt, kiedy zaciemniał i gmatwał własne ślady, kiedy kierował się czasem, liczył godziny i minuty, tak, wtedy uciekał. Teraz po prostu szedł, i będzie kontynuował ten marsz do chwili, gdy śmierć, zaczajona w jednej z bram, szykująca zasadzkę w którymś z zaułków, wyjdzie mu na spotkanie. Ale nawet wtedy zginie posługując się swoją bronią! Prawa ręka Simona, włożona głęboko do przemoczonej kieszeni płaszcza, pieściła tę broń — gładką powierzchnię śmiertelnie niebezpiecznego narzędzia, które pasowało do dłoni tak, jakby stanowiło integralną część wspaniale wytrenowanego ciała.

Krzykliwe czerwono-ЕјГіЕ‚te Е›wiatЕ‚a neonГіw rzucaЕ‚y faliste wzory na Е›liski od wody bruk. ByЕ‚ tu obcy, jego znajomoЕ›Д‡ tego miasta ograniczaЕ‚a siД™ do jednego czy dwГіch hoteli w centrum, garЕ›ci restauracji i kilku sklepГіw, oto wszystko, co bawiД…cy przejazdem podrГіЕјny poznaЕ‚ podczas dwГіch wizyt, ktГіre dzieliЕ‚o pГіЕ‚ tuzina lat. UlegajД…c nieodpartemu impulsowi trzymaЕ‚ siД™ na otwartej przestrzeni, gdyЕј byЕ‚ przekonany, Ејe kres polowania nastД…pi tej nocy lub jutro rano.

Simon uЕ›wiadomiЕ‚ sobie, Ејe jest zmД™czony. Z braku snu, koniecznoЕ›ci ciД…gЕ‚ego czuwania. ZwolniЕ‚ kroku przed oЕ›wietlonym wejЕ›ciem, odczytaЕ‚ napis na wilgotnej markizie. Portier otworzyЕ‚ wewnД™trzne drzwi i mД™Ејczyzna stojД…cy na deszczu przyjД…Е‚ owo milczД…ce zaproszenie, wkraczajД…c w Е›wiat ciepЕ‚a i zapachu jedzenia.

Zła pogoda musiała odstraszyć klientów. Może dlatego szef sali zajął się nim tak szybko. A może to krój ciągle jeszcze eleganckiego garnituru chronionego przed wilgocią przez zdjęty właśnie płaszcz, może nieznaczna, ale nieomylnie wyczuwalna arogancja w sposobie bycia — cecha człowieka, który przyzwyczajony był do wydawania rozkazów i do tego, żeby posłusznie je wypełniano — zapewniły Simonowi dobry stolik i usłużność kelnera.

Simon uЕ›miechnД…Е‚ siД™ kwaЕ›no przebiegajД…c wzrokiem kartД™, ale w uЕ›miechu tym czaiЕ‚ siД™ cieЕ„ autentycznego humoru. W kaЕјdym razie skazaniec zje przyzwoity posiЕ‚ek. WЕ‚asne odbicie wykrzywione na wygiД™ciu wypolerowanej cukiernicy uЕ›miechnД™Е‚o siД™ do Simona. PociД…gЕ‚a, Е‚adnie zarysowana twarz, ze zmarszczkami w kД…cikach oczu, gЕ‚Д™bszymi liniami wokГіЕ‚ ust, opalona, czerstwa, ale w jakiЕ› sposГіb nie zdradzajД…ca wieku. Podobnie wyglД…daЕ‚ majД…c lat dwadzieЕ›cia, tak samo bД™dzie siД™ prezentowaЕ‚ koЕ‚o szeЕ›Д‡dziesiД…tki.

Tregarth jadł powoli, smakując każdy kąsek, pozwalając, by krzepiące ciepło pomieszczenia i starannie wybrane wino poprawiały samopoczucie, nawet jeśli nie wpływały na uspokojenie umysłu czy nerwów. Jednak ten pozorny relaks nie rodził żadnej fałszywej odwagi. To był koniec, Tregarth wiedział o tym — i już się z tym pogodził.

— Przepraszam…

 

Widelec z kawaЕ‚kiem befsztyka nie zatrzymaЕ‚ siД™ w drodze do ust. Jednak mimo absolutnego panowania nad sobД…, dolna powieka Simona drgnД™Е‚a niepostrzeЕјenie. PrzeЕ‚knД…Е‚ kД™s, a potem zapytaЕ‚ spokojnie:

— Słucham?

Stojący przy stoliku człowiek mógł być maklerem, radcą prawnym, lekarzem. Odznaczał się właściwą dla tych zawodów pewnością i spokojem, które mają budzić zaufanie klientów. Nie był jednak tym, kogo Simon się spodziewał. Budził zbytni respekt, zachowywał się zbyt uprzejmie i poprawnie, aby mógł reprezentować śmierć! Chociaż organizacja miała swoich ludzi w najróżniejszych środowiskach!

— Czy mam przyjemność z pułkownikiem Simonem Tregarthem?

Simon rozЕ‚amaЕ‚ buЕ‚kД™ i posmarowaЕ‚ jД… masЕ‚em.

— Z Simonem Tregarthem, ale nie z pułkownikiem — skorygował i dodał z pewnością siebie: — O czym panu niewątpliwie wiadomo.

MД™Ејczyzna w pierwszej chwili wydawaЕ‚ siД™ nieco zaskoczony, potem uЕ›miechnД…Е‚ siД™ tym swoim spokojnym, gЕ‚adkim, pocieszajД…cym, profesjonalnym uЕ›miechem.

— Cóż za niezręczność z mojej strony, Tregarth. Pan wybaczy. Jednak chciałbym od razu wyjaśnić: nie jestem członkiem organizacji, jestem natomiast pańskim przyjacielem, jeżeli oczywiście pan sobie tego życzy. Pozwoli pan, że się przedstawię. Doktor Jorge Petronius. Niech mi wolno będzie dodać, całkowicie do pańskich usług.

Simon zmruЕјyЕ‚ oczy. SД…dziЕ‚, Ејe ta odrobina przyszЕ‚oЕ›ci, jaka mu jeszcze pozostaЕ‚a, nie kryje Ејadnych niespodzianek, nie liczyЕ‚ siД™ jednak z takim spotkaniem. Po raz pierwszy w tych gorzkich dniach poczuЕ‚ gdzieЕ› w gЕ‚Д™bi duszy coЕ› z lekka przypominajД…cego nadziejД™.

Nie przyszło mu nawet do głowy wątpić w tożsamość owego niskiego mężczyzny, który przyglądał mu się bacznie przez grube okulary w tak ciężkich i szerokich czarnych oprawkach z plastyku, że przywodziły mu na myśl maseczkę osiemnastowiecznego kostiumu na bal maskowy. Doktor Jorge Petronius był dobrze znany w owym półświatku, w którym Tregarth przeżył kilka gwałtownych lat. Jeżeli ktoś był w opalach, a do tego dysponował funduszami, zwracał się do Petroniusa. Tych, którzy to uczynili, nie udało się nigdy później odnaleźć ani przedstawicielom prawa, ani żądnym zemsty kompanom.


Еще несколько книг в жанре «Фэнтези»

Братство талисмана, Клиффорд Саймак Читать →

Гора демонов, Маргит Сандему Читать →

31 июня, Сборник Читать →